Tag Archives: sponsoring sztuki

Więcej biznesu w kulturze – wywiad z Ewą Łabno-Falęcką

O postrzeganiu kultury przez biznes, potrzebie profesjonalizacji branży kulturalnej w Polsce i mediach, które nie lubią dostrzegać sponsorów opowiada doktor Ewa Łabno-Falęcka, dyrektor PR Mercedes Benz Polska.

Na niedawnych Targach Projektów Kulturalnych, które miały łączyć światy kultury i biznesu pojawiło się tylko kilku przedstawicieli drugiego środowiska. Można było odnieść wrażenie, że biznes nie jest zainteresowany kulturą. Do podobnych wniosków dochodzą organizatorzy wydarzenia w opublikowanym ostatnio podsumowaniu.

Myślę, że rzeczywiście kultura nie jest teraz priorytetem w planach sponsoringowych czy CSR firm. Focus przesuwa się w kierunku ekologii, która coraz bardziej przebija się do świadomości Polaków. Inna sprawa, czy kiedykolwiek kultura była priorytetem. Niemniej jednak wydaje mi się, że kilka lat temu istniała większa chęć wspierania kultury zarówno wysokiej jak i popularnej. Tworzyły się np. kolekcje sztuki wielkich banków. Jednak nigdy nie było tak, że istniała nadpodaż chęci biznesu do wspierania kultury. Często mam okazję uczestniczyć w dyskusjach, czy biznes potrzebuje kultury. Odpowiadam wtedy, że po pierwsze biznes tak potrzebuje kultury jak społeczeństwo postrzega jej wartość. No i wygląda na to, że raczej niedoinwestowana kultura potrzebuje biznesu. Oczywiście biznes generalnie wierzy, że poprzez sponsoring czy mecenat dla kultury zyskuje wizerunek firmy. Ale w wielu firmach sponsorowanie sportu i ekologii jest postrzegane jako bardziej efektywna ścieżka do uzyskania przewagi konkurencyjnej. Na zachodzie biznes czuje się nobilitowany przez kulturę, bo kultura ma większą rangę ogólnie w społeczeństwie.
Dwurnik
Fragment obrazu Edwarda Dwurnika „Smart w Warszawie” namalowany dla Mercedes Benz Polska, wiszący w głównej siedzibie firmy w Alejach Jerozolimskich. Fot. Business & Culture.

Skąd biorą się te różnice w postrzeganiu kultury przez biznes w Polsce i na Zachodzie?

Nie wiem, ale pewnie jak zwykle z wielu powodów. „Żyjemy w czasach, w których kulturze grozi, że zginie od środków kultury.” Kiedy Fryderyk Nietzsche snuł te rozważania i zastanawiał się nad fenomenem kultury jako tworzywa kształtującego człowieka w społeczeństwie, my w Polsce marzyliśmy o niepodległości. Po drugie nie mieliśmy mieszczaństwa, a więc tej warstwy, która nobilitowała się przez kulturę. Po trzecie mamy jakiś niedobry talent do oddzielania życia codziennego od kultury i estetyki. Stąd tyle ohydnych pomników w Polsce, brzydkich budynków i nieporadnego naśladownictwa. Żeromski miał rację, że im kultura niższa, tym naśladownictwo bardziej rozwinięte.

Wracając do biznesu: to ludzie z tej samej krwi i kości, część społeczeństwa. Poza tym strasznie dużo pracują i nie chcą przyjąć do wiadomości, że czasem trzeba naładować baterie i pójść na wystawę czy koncert. Nie zostali tego nauczeni ani w domu, ani w szkole. W Niemczech każda szanująca się rodzina klasy średniej idzie w sobotę po południu do muzeum, obojętnie jakiego: sztuki, etnograficznego czy archeologicznego. U nas czas wolny spędza się w galerii, ale handlowej. Po drugiej stronie jest kultura, która uważa, że jest „lepsza” od komercji, bardziej „moralna” – i dlatego się jej coś należy. Otóż tak kultura ma ogromną wagę w rozwoju społecznym, ktoś powiedział, że na dłuższą metę ceny książek są ważniejsze niż ceny aukcji na giełdzie. Ale to nie znaczy, że należy się bez wysiłku. Na Zachodzie nie ma mowy, aby wystawie nie towarzyszył katalog, informacja – bo instytucje kultury mają funkcję edukacji. Ostatnio oglądałam wystawę „Destroy the Picture” w MoCA w Los Angeles. Weszliśmy kilkuosobową grupą i miła pani zapytała, czy chcemy „guided tour”, bo ona jest artystką, pracuje społecznie w MOCA i czasem oprowadza – po prostu lubi kontakt z zainteresowanymi ludźmi… Na zachodzie każdej wystawie towarzyszy darmowy folder lub płatny katalog. U nas zamiast katalogu widz dostaje jedną stronę A4 z zamazanym tekstem, a personel pilnujący łazi za nami nawet w sali, gdzie odbywa się projekcja video. Nie mówiąc o tym, że nie potrafi udzielić żadnych informacji. To z pewnością biznesu nie przyciąga. Managerowie kultury muszą być profesjonalistami – bo artystów mamy dziś świetnych.

Trzecią stroną są oczywiście media, które kulturą nie są zainteresowane. No bo ludzie mediów tak samo nie cenią kultury jak biznes. A jeśli już informują o wydarzeniach kulturalnych,  to skrzętnie chowają sponsorów. Na Zachodzie sponsor nikomu nie przeszkadza. Daje pieniądze, więc naturalne jest, że się go pokazuje. Kultura powinna się czuć nobilitowana przez sponsora. U nas sponsor jest sprawą wstydliwą, jego logo jest niewielkie i najlepiej, jak go w ogóle nie widać. To nie ma nic wspólnego z niezależnością kultury lub mediów. Mam nadzieje, że doczekam czasów, kiedy uda się wykreować modę na kulturę.

Takie inicjatywy jak Targi Projektów Kulturalnych mają sens i coś zmienią?

Myślę że każda rozmowa na ten temat ma sens. Bo, jak mówiliśmy podczas panelu, w tej chwili najważniejsze są relacje między potencjalnymi partnerami. Być może najpierw trzeba się poznać, parę razy zaprosić potencjalnego partnera na jakieś wydarzenie kulturalne, trochę go poznać, rozbudzić w nim sympatię dla kultury i dopiero stawiać go przed jakimiś decyzjami. Zasady Cialdiniego obowiązują tu jak w każdych innych kontaktach. Oczywiście nie mamy gwarancji, że to nam zapewni środki od sponsora, ale bez zbudowania relacji i wzajemnego poszanowania nie będzie sukcesu. Biznes od paru lat wie, że spada wiarygodność reklam a rośnie rola marketingu bezpośredniego, szeptanego, wirusowego. Dawno minęły czasy, kiedy zamówienie ogromnej kampanii reklamowej załatwiało sprawę. W tej chwili staramy się dotrzeć do konkretnego człowieka. Zgodnie z zasadą mediów społecznościowych: nie ma konsumentów, są prosumenci lub po prostu uczestnicy tej wielkiej komunikacji. Tak więc i kultura powinna tak zacząć działać –  zamiast rozsyłać seryjnie oferty do sponsorów, czasem zapominając o zmianie nazwy firmy w tekście. Zanim się do kogoś zwrócę, powinnam wiedzieć jak najwięcej o tej osobie, firmie i jej strategii.

Czy Mercedes ma strategię dotyczącą sponsorowania kultury?

„Największą sztuką jest robienie interesów na sztuce – czyli biznes. Dobry biznes jest najbardziej fascynującą sztuką”. Andy Warhol zrobił dobry biznes, a jego sztuka jest jednym z przełomowych zjawisk XX wieku.  Jak wspomniałam, sztuce w Polsce nie jest łatwo. Szczególnie sztuka nowoczesna, konceptualna, powszechnie uważana za hermetyczną, nie jest kochana przez sponsorów. Ale jest ważna dla rozwoju współczesnego człowieka i dlatego Mercedes-Benz ma ją w swojej strategii sponsoringowej. I często okazuje się, że obcowanie ze sztuką współczesną otwiera nam oczy i wzbogaca. Mogłaby przytoczyć wiele przykładów. Mamy założenia strategiczne, i to pomaga nam przy doborze zjawisk i partnerów, których wspieramy. Wspieranie wszystkich dziewięciu muz nie ma sensu – nie można sponsorować muzyki, teatru, filmu, sztuk plastycznych  i czegoś tam jeszcze. Mercedes-Benz wspiera młody jazz, sztukę nowoczesną i film. Obsługujemy logistycznie sześć festiwali.
Tarasewicz
Mural wykonany przez Leona Tarasewicza znajdujący się w siedzibie Mercedes  Benz Polska w Alejach Jerozolimskich. Fot. Business & Culture.

To wsparcie logistyczne biznesu dla kultury jest wciąż w Polsce mniej popularne niż przekazanie gotówki. Z czego to wynika?

Z perspektywy decydentów bez serca dla kultury najłatwiejsze jest przekazanie gotówki i domaganie się większego logo na plakacie.

Jak w takim razie przekonać biznes, żeby zaangażował się bardziej?

Nie wystarczy dobry projekt, to musi być projekt dla konkretnego partnera. I zamiast mega giga prezentacji trzeba umieć o tej propozycji opowiedzieć – w max. 10 zdaniach. Jeżeli piętnaście Mercedesów wozi gości festiwalu filmowego, to jest sytuacja win-win dla obu stron.

Na to poznanie potencjalnego partnera potrzeba czasu, a pieniądze są często potrzebne w przeciągu kilku miesięcy.

Trzeba sobie zdawać sobie sprawę, że to zawsze będzie czasochłonny proces – jak to w relacjach. Mamy około czterdziestu dilerów w całej Polsce i każdy z nich angażuje się w jakieś projekty kulturalne. Ale żeby ich do tego zachęcić, potrzebowałam ponad dziesięciu lat.

W jaki sposób pokazują Państwo swoje zaangażowanie w kulturę?

Piszemy o tym w naszych obu magazynach – łączny nakład to prawie trzydzieści tysięcy egzemplarzy na kwartał. Staramy się angażować naszych pracowników, dla których zawsze mamy  zaproszenia na pokazy i koncerty sponsorowane przez Mercedesa.  Jeśli sponsorujemy wystawę, to nasi pracownicy mają możliwość jej obejrzenia dzień przed wernisażem. Gdy Leon Tarasewicz tworzył murale w naszej siedzibie, pracownicy przychodzili rozmawiać z nim o sztuce.

Dr Ewa Łabno-Falęcka, dyrektor PR w Mercedes-Benz Polska, gdzie pracuje od  2000 roku. Wcześniej przez 6 lat była radczynią ds. kultury Ambasady RP w Bonn, tłumaczyła literaturę piękną i teksty filozoficzne. Kolekcjonuje sztukę nowoczesną. Jest prezeską Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Mama 20-letniej Kasi, studentki historii sztuki w Londynie.

[KG]

2 komentarze

Filed under Uncategorized

Biznes + kultura – nagrodzone najlepsze projekty

Banki, fundusze ubezpieczeniowe i inwestycyjne – to według miesięcznika „Press” wiodące branże wspierające kulturę w Polsce. Na kolejnych pozycjach lokują się koncerny energetyczne i paliwowe. To trend światowy, co pokazują najważniejsze z przyznanych w tym roku nagród za współpracę dla biznesu i kultury. Jednocześnie za granicą można zaobserwować większą różnorodność wśród dużych sponsorów. Wśród nagradzanych pojawiają się też producenci paszy dla zwierząt, firmy budowlane i wielcy audytorzy.

Best Companies Supporting Arts in America to nagrody przyznawane przez istniejącą od 1960 roku organizację America for the Arts (pisaliśmy już o niej). Wyróżnienie mogą otrzymać firmy, które w szczególny sposób angażują się we wspieranie kultury. Znaczenie mają nie tylko kwoty na nią przeznaczane, ale i sposób współpracy z partnerami czy prowadzenie programów wolontariackich. Tegoroczna lista zwycięzców została ogłoszona podczas gali 4 października. Wśród nagrodzonych znaleźli się m.in. Bank of America, First Community Bank i Cheasepeake Energy Corporation. Ale jednym ze zwycięzców była też korporacja Altech. To firma, zajmująca się produkcją pasz i lekarstw dla zwierząt hodowlanych, która weszła we współpracę z wydziałem opery na Uniwersytecie Kentucky. Wspólnie stworzono największy konkurs wokalny w Stanach Zjednoczonych oraz związany z nim program stypendialny. Łączna pula nagród wyniosła pół miliona dolarów. Co istotne, poza wsparciem finansowym Altech dostarcza Uniwersytetowi Kentucky narzędzi marketingowych w postaci obsługi public relations, pomocy w tworzeniu i realizacji projektów graficznych oraz innych elementów niezbędnych do organizacji wydarzenia.

museumsonus
Museums on Us, fot. http://www.museums.bankofamerica.com

Ciekawie przedstawiały się też projekty, za które nagrodzono Bank of America. Nie otrzymał on bowiem nagrody za sponsoring, lecz autorskie programy o charakterze kulturalnym, np. The Museums on Us, Art Conservation Project i Art in Our Communities. Pierwszy z nich to program umożliwiający darmowe wejścia w weekendy do ponad 150 instytucji kultury i sztuki raz w miesiącu, drugi to wystawa czerpiąca z zasobów banku, który tworzy też własną, pokaźnych rozmiarów kolekcję sztuki i fotografii. Trzeci program, wprowadzony już w roku 2010, wspomaga konserwację sztuki w ośrodkach muzealnych na całym świecie, od Afryki przez Bliski Wschód po Australię. Bank of America jest przykładem instytucji, która doceniona została zatem za długotrwałą współpracę z sektorem kultury. Więcej na temat tegorocznych zwycięzców można przeczytać w podsumowaniu przygotowanym przez  America for the Arts.

dublinc
Mapa wydarzeń Dublin Contemporary, fot. http://www.dublincontemporary.com

W Europie kilka organizacji przyznaje swoje nagrody z zakresu współpracy biznesu z kulturą. Allianz Business to Arts Awards jest jedną z najgłośniejszych. Jej pomysłodawca to irlandzka organizacja Business to Arts na co dzień wspierająca kreatywne partnerstwa pomiędzy biznesem i sztuką. Wśród nagrodzonych we wrześniu tego roku znaleźli się: Irish Distillers Pernod Ricard, Shimmer Research, KBC Bank Ireland, KPMG, Accenture, The National Transport Authority and Bord Gáis. Na szczególną uwagę zasługuje projekt współorganizowany przez firmę badawczą KPMG. Dublin Contemporary 2011 to międzynarodowa wystawa, w której wzięło ponad stu współczesnych artystów. W ciągu ośmiu tygodni stolica Irlandii zamieniła się w wielką galerię sztuki. Jednak  KPMG i Dublin Contemporary zostali nagrodzeni nie tylko za samą wystawę, ale i mocne zaangażowanie mieszkańców miasta. Podczas wydarzenia zarejestrowana została obecność ponad 150 tysięcy odwiedzających ekspozycje oraz prawie 2 tysięcy uczestników wykładów i spotkań, co ponoć przełożyło się na wzrost zainteresowania sztuką współczesną w Dublinie. KPMG odpowiadało za dużą część budżetu Dublin Contemporary, ale także zaangażowało się w promocję wydarzenia wśród uczniów szkół. Stało się nie tylko sponsorem, lecz też współtwórcą. W przemowie końcowej przedstawiciele KPMG podkreślali radość z zaangażowania w projekt zmierzający do edukacji poprzez sztukę.

Darwin Symphony Orchestra

Nagrody AbaF istnieją od 12 lat i są przyznawane w Australii przez Australian Business Arts Foundation, której celem jest łączenie biznesu, kultury i donatorów. Zwycięzcy opisywani są w wydawanej co roku Gold Book. Organizacja prowadzona jest przez przedstawicieli obu stron: artystycznej i biznesowej. Szczególnie interesujący wydaje się przykład tegorocznej nagrody za partnerstwo, którą otrzymały Darwin Symphony Orchestra oraz firma budowlana Sitzler. DSO składa się z sześćdziesięciu wolontariuszy, którzy razem nie tylko tworzą, ale i żyją. Orkiestra współpracuje z firmą Sitzler od dwudziestu lat. I razem działają na rzecz rozwoju lokalnej społeczności australijskiego Terytorium Północnego. W zeszłym roku postanowiono uczcić współpracę serią darmowych koncertów. Zapraszając lokalnych kompozytorów  i muzyków udało się przyciągnąć do grupy muzycznej nowych członków. Nagroda AbaF nie trafiła więc do DSO i Sitzler za wprowadzenie nowego, spektakularnego projektu, lecz za serię działań na przestrzeni dwóch dekad. Za pokazanie, jak współpraca kultury i biznesu powinna przebiegać, jak dzięki konsekwencji obu stron można zbudować ważną dla całego regionu kulturalną markę.

[JZ]

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized