Tag Archives: promocja za pomocą kultury

Motor dla kultury

Pisaliśmy już o wykorzystaniu kultury do kreacji wizerunku banków oraz sektora budowlanego. Jednak światowy trend wskazuje, że to marki motoryzacyjne są w stanie tworzyć z kulturą projekty najbardziej zaskakujące, wychodzące daleko poza tradycyjnie postrzegany sponsoring.

W lutym premierę miał projekt Hello, Again, którego założeniem jest odświeżenie znanych i cenionych dzieł z różnych dziedzin kultury. Pierwszym zaproszonym do współpracy artystą był Beck, jedna z najbardziej pomysłowych i nieprzewidywalnych postaci współczesnego rynku muzycznego. Na potrzeby projektu podjął się reinterpretacji utworu „Sound and Vision” wracającego w tym roku z nową płytą, Davida Bowie. Scenariusz  wydarzenia, w którym wzięło udział ponad 170 muzyków, Beck stworzył razem z Chrisem Milkiem, twórcą teledysków m.in. U2 i Green Day, a prywatnie swoim ojcem. Show odbyło się w Los Angeles w 20th Century Fox Studios, w którym umieszczono okrągłą scenę będącą podczas występu w ciągłym ruchu. Obracające się o 360 stopni kamery i mikrofony umożliwiły takie zarejestrowanie koncertu by oglądający go online widzowie doświadczyli w pełni wszystkich wrażeń mając do wyboru perspektywę Becka, publiczności lub własną (dzięki wykorzystywaniu kamery internetowej). Globalny dyrektor Lincolna, Matt VanDyke stwierdził, że najważniejsze dla nowego wizerunku firmy  jest zaoferowanie unikalnego, luksusowego motoryzacyjnego doświadczenia a program Hello, Again ma być dla klienta zaskakującym i niezapomnianym doznaniem.

beck.blog

Strona Hello, Again w działaniu, fot. lincoln.com

Z kolei marka Lancia od 2010 roku prowadzi magazyn online w o modzie, sztuce, designie i architekturze Lancia TrendVisions. Twórcy strony prowadzą innowacyjne badania pozwalające ustalić przyszłe trendy oraz wyszukują młode talenty branż kreatywnych. A wszystko ze szczególną dbałością o wysoką jakość estetyczną magazynu. Cieszący się ogromnym zainteresowaniem odbiorców, szczególnie tych związanych z sektorem kreatywnym magazyn buduje rozpoznawalność marki wśród potencjalnych nabywców i ludzi niezainteresowanych bezpośrednio rynkiem motoryzacji. Działanie wyjątkowo pasuje do Lanci, która chce być postrzegana jako samochodowa marka, która kładzie duży nacisk na stylistykę swoich produktów. Trochę inaczej sprawa ma się z Mercedesem, który na całym świecie angażuje się w setki wydarzeń kulturalnych. Spaja je niejako internetowy magazyn mb! by Mercedes Benz. Strona promuje młodych twórców, dokumentuje współczesną kulturę oraz pokazuje kreatywną stronę życia. Z zakładki Mixed Tape Music co 8 tygodni można pobierać nowe kompilacje zdolnych muzyków z całego świata. Co ciekawe redaktorzy nie ukrywają, że wcale nie poruszają się pojazdami Mercedes Benz. W tym przypadku marka chce celowo odejść od autopromocji i pokazać swoje zaangażowanie kulturalne nie związane bezpośrednio z reklamą Mercedesa.

lanciamagazine

Strona  Lancia TrendVisions, fot. lanciatrendvisions.com

Dość późno do grona producentów samochodów zaangażowanych w kulturę na dużą skalę dołączył Lexus. W tym roku odbyła się pierwsza edycja międzynarodowego konkursu dla młodych projektantów Lexus Design Award. Znalezienie się pośród dwunastu finalistów to szansa na zaprezentowanie swoich pomysłów podczas Milan Design Week 2013. To nie koniec aktywności Lexusa podczas tej najbardziej cenionej imprezy dla dizajnerów. Lexus we współpracy ze zdobywcami „Złotego Lwa” na ubiegłorocznym Biennale Architektury w Wenecji, japońskimi architektami Toyo Ito i Akihiska Hiratą stworzy instalację „Amazing flow”. Powstanie niezwykła przestrzeń zapewniająca multisensoryczne doznania umożliwiające wyobrażenie sobie, jak będą wyglądały miasta przyszłości. Lexus zainicjował także projekt filmowy. Razem z Weinstein Company zaprosił do współpracy pięciu innowacyjnych reżyserów, którzy stworzą  krótkometrażowe filmy pokazujących życie jako zachwycające doświadczenie. Takie jak każda jazda Lexusem. Na stronie lexusshortfilms.com można śledzić aktualności związane z przedsięwzięciem.

Atsushi Takada z Lexusa o nagrodzie Lexus Design Award

Oczywiście przykłady można mnożyć poczynając od dobrze znanego BMW Art Car. We wszystkich najważniejsze wydaje się być to, że nie mówimy o tanich marketingowych sztuczkach, a działaniach, które nawet w momencie kryzysu szczególnie dotykającego branżę motoryzacyjną i sponsoring kultury, prowadzą do tworzenia nowych, często innowacyjnych (i piekielnie drogich) projektów.

[SP]

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Festiwalomania – szkodzi czy pomaga promocji miast?

„Jak zrobić krzywdę idei promocji miasta za pomocą kultury”* – tak powinien brzmieć tytuł panelu zorganizowanego przez Stanisława Trzcińskiego, szefa STX podczas – skądinąd bardzo ciekawych i potrzebnych – Europejskich Targów Muzycznych Co Jest Grane. Przez czterdzieści minut Trzciński powtarzał jak dobrą promocję robi festiwal Pozytywne Wibracje miastu Białystok. Potem podarował raptem kwadrans organizatorom innych – dużo lepszych, ciekawszych, tańszych i skuteczniej promujących miasta – wydarzeń. Ale zanim dojdziemy do ich wypowiedzi warto przyjrzeć się Pozytywnym Wibracjom i tezom zawartym w wystąpieniu Trzcińskiego. Wiele mogą się z nich nauczyć samorządowcy chcący inwestować w promocję za pomocą kultury. Choć może nie do końca tego, co chciał przekazać im Trzciński.

Pozytywne Wibracje zostały przedstawione jako wielki (jeśli nie największy) sukces promocji miasta za pomocą kultury w Polsce. Wiadomo: poprawiło się postrzeganie miasta, zjechali się turyści, a Białystok zyskał – i tu cytat – światowej klasy festiwal. Ciekawe jaki odsetek czytających ten wpis pojechało na imprezę, z jej powodu odwiedziło Białystok w innym terminie lub chociaż potrafi wymienić połowę tegorocznego line-upu. Idę o zakład, że grupa nie będzie liczna. No to zacznijmy od programu: Angie Stone, Dimitri From Paris, Ewa Bem, !Deladap, Ewa Szlachcic i Way No Way, Omar, Ania Rusowicz. Jedna gwiazdka średniej wielkości, zagraniczny DJ i polscy wykonawcy wcale nie z najwyższej półki.

Trzciński twierdzi, że taka obsada musi kosztować. I to dużo. Dokładnie 2 miliony złotych. 2 miliony z budżetu Białegostoku. Jak przekłada się to na liczbę widzów? Tu mamy największą zagadkę. Podczas Targów CJG organizator Pozytywnych Wibracji mówił co innego niż na jesiennym spotkaniu z władzami miasta. Deklarował 10 tysięcy widzów każdego dnia. „W trakcie dyskusji padło pytanie o liczbę sprzedanych biletów. Trzciński nie podał ich liczby, wyliczał tylko, ile biletów wydrukowano – co nie znaczy, że tyle sprzedano; część osób bilety wygrała czy otrzymała za darmo. – W piątek na dziedziniec wstępny były to 683 bilety, do Golden Circle przed sceną 2503 bilety i do strefy VIP 770 biletów. W sobotę odpowiednio 911 biletów, 3947 oraz 940” – pisała z kolei białostocka „Gazeta Wyborcza”. Czyli 10 tys. biletów w trakcie obu dni, a nie każdego dnia. Co więcej zazwyczaj na takich festiwalach co najmniej 70 procent publiczności pokrywa się podczas obu dni. Gdyby i tak było podczas Pozytywnych Wibracji musiałoby się na nich bawić raptem 7 tysięcy osób. I to wliczając posiadaczy darmowych wejściówek.

Pochodząca z XVI wieku rycina przedstawiająca festiwal

Jeśli byłaby to prywatna impreza, sponsorowana przez komercyjne firmy, nie byłoby o czym mówić. Gdy Pozytywne Wibracje stawia się jako przykład idealnej promocji miasta finansowanej z jego budżetu, mamy problem braku przejrzystości. Białystok do jednego widza dokłada więc 200-300 zł. Sporo. Dla porównania Płock do Audioriver, którego przedstawiciel też był obecny podczas panelu dokłada 67 zł (1 milion dotacji, 15 tys. widzów), a Kraków za jednego widza Coke Live Music Festival płaci 34 zł (1 milion dotacji, 30 tys. widzów). Pozytywne Wibracje wychodzą więc na jedną z najdroższych dla samorządu imprez w Polsce. O tym Trzciński nie wspomniał. Pochwalił się za to, że miasto zyskuje 7,5 miliona w ekwiwalencie promocyjnym.

Czym poparta jest kalkulacja, jaka jest jej metodologia, co wliczono w wymienione 7,5 mln złotych? Tego nie da się dowiedzieć. Dla porównania ekwiwalent dla Dreamlinera LOT-u, który przez tydzień faktycznie brylował we wszystkich mediach wyniósł 15,5 mln. Z kolei marne 300 tys. zł wyniósł ekwiwalent reklamowy ekspozycji marki Red Bull w polskich stacjach telewizyjnych w relacjach z głośnego skoku Feliksa Baumgartnera. Wychodzi na to, że Pozytywne Wibracje czynią dla Białegostoku cuda. I to wszystko przy zaledwie 900 publikacjach medialnych (dane STX).

A teraz poważnie. Uświadamianie samorządowców na temat możliwości promocji miasta za pomocą kultury jest potrzebne. I wcale nie bywa łatwe, bo sport, chęć pokazywania się w serialach i billboardy cały czas dominują w wyobraźni włodarzy miast i województw.  Ale kultura, o której mowa nie może opierać się wyłącznie na festiwalomanii. W Białymstoku identyczna kwota jak na Pozytywne Wibracje jest przeznaczana na całoroczną działalność organizacji pozarządowych i organizację imprez kulturalnych. Jak wyliczyła „Gazeta Wyborcza” mniej otrzymują kluczowe dla miasta Centrum im. Ludwika Zamenhofa i Dom Kultury Śródmieście. Czy miasto nie powinno więc inwestować w rozwój inicjatyw kulturalnych, aby sprostać wizerunkowi, który chce zbudować za pomocą festiwalu? Czy w gruncie rzeczy nie lepiej, wiarygodniej i taniej wspiera wizerunek Białegostoku festiwal Up To Date? Może brakuje mu silnej promocji, ale i tak radzi sobie znakomicie. Jeśli miastu potrzebna jest promocja za pomocą kultury, może warto lepiej wyważyć proporcje między finansowaniem wielkich imprez i tych mniejszych?

Problem nie dotyczy tylko Białegostoku. Nie do każdego miasta pasuje impreza muzyczna, nie do każdego filmowa. Krótko mówił podczas panelu Ireneusz Dudek, muzyk i szef Rawa Blues Festiwal. Ale wypowiedział trafne zdania: „Zanim zabierzemy się za organizację festiwalu najpierw zastanówmy się kim jesteśmy. Zastanówmy się jaki rodzaj muzyki pasuje do danego miasta”. Łukasz Napora, rzecznik Audioriver dodawał: „Najpierw miasto musi mieć kulturę, a potem niech robi wielki festiwal. Ale nie każde musi mieć taki festiwal”. Przypomnę, że na początku tego roku Łódź, miasto zupełnie nie kojarzone z muzyką, otrzymało ofertę przyjęcia gali Fryderyków. Miałoby za branżową, niezbyt dziś popularną imprezę, zapłacić 900 tys. złotych. Celebrytów z Warszawy do Łodzi miałby przywieźć specjalny pociąg. Do transakcji nie doszło. Produkcją gali wręczenie Fryderyków zajmuje się Grupa STX Jamboree.

O promocji miast za pomocą kultury pisaliśmy już tu, tu i tu.

* W rzeczywistości tytuł panelu brzmiał: „Wypromuj swoje miasto festiwalem”.
[MF]

5 Komentarzy

Filed under Uncategorized

Budownictwo + sztuka w Polsce

Na początku tego roku opisywaliśmy działania branży budowlanej w obszarze kultury. Niedawny wernisaż kolejnego projektu z cyklu „Sztuka w przestrzeni miejskiej” organizowanego przez kielecką firmę Dorbud zmusił nas do podjęcia tematu jeszcze raz. Choć ani projekt ani działalność Dorbudu nie są znane szeroko w całym kraju, to aktywność firmy budowlanej zasługuje na uwagę. Jest jednym z niewielu w branży przedsiębiorstw, które potrafią pracować ze sztuką w modelu brytyjskim opisywanym przez nas wcześniej. Podobnie wyglądają działania wrocławskiego dewelopera  Archicom.

Labirynt Leona Tasewicza, fot. materiały prasowe Dorbud

Dorbud nie stawia na PR-owskie akcje związane z kulturą a ścisłą współpracę ze światem sztuki, kreowanie nowych dzieł, inicjowanie aktywności artystów.  Prezes firmy, Tomasz Tworek jest znanym w Kielcach kolekcjonerem i mecenasem sztuki. Swoje zbiory – złożone głównie z polskiej sztuki współczesnej – pokazuje jednak niechętnie, bo cały czas pracuje nad jakością kolekcji. Projekt „Sztuka w przestrzeni miejskiej” jest realizowany przez Dorbud od kilku lat. Co roku na jesieni na kieleckim Placu Artystów pojawia się instalacja stworzona przez wybranego twórcę. Dostępna dla wszystkich mieszkańców miasta, z założenia mająca zainteresować zwykłych przechodniów sztuką. Praca zawsze powstaje specjalnie z okazji projektu. W zeszłym roku można było przechadzać się w kolorowym labiryncie stworzonym przez Leona Tarasewicza. W tym roku swoją instalację przygotowała mieszkająca we Francji rzeźbiarka Ludwika Ogorzelec. To nie koniec działań Dorbudu. Co roku wydaje też kalendarz, przy którego tworzeniu współpracuje z warszawską galerią Leto. Prace do kalendarza stworzyli już m.in. Maurycy Momulicki i Grzegorz Drozd. I nie jest to wydawnictwo podobne do setek reklamowych kalendarzy. Właściciele Dorbudu wiedzą, że sztuka to wizerunek, a nie tania promocja. Dlatego wspierają też wystawy, artystów, ciekawe inicjatywy z zakresu sztuki. Ostatnio powołali do życia fundację Nowa Przestrzeń Sztuki.

Bożena Grzyb-Jarodzka, fot. materiały prasowe Archicom

Model bardziej nastawiony na promocję działań wybrał  wrocławski Archicom. Firma realizuje wiele projektów w przestrzeni miejskiej oraz na terenie swoich inwestycji. W budowanych przez siebie biurowcach Archicom zamieszcza dzieła uznanych malarzy, a na osiedlach instaluje rzeźby. Do projektu „W pionie, w poziomie, w przestrzeni” deweloper zaprosił siódemkę artystów. Każdemu z nich dał do dyspozycji jedno mieszkanie w znajdującym się jeszcze w stanie surowym budynku. Powstało siedem zupełnie różnych wystaw: Ludwika Ogorzelec zapełniła przestrzeń kolejną pracą z cyklu „Krystalizacja przestrzeni”, Małgorzata Dyrda-Kujawska stworzyła niezwykłe pachnące rzeźby z ceramiki, Leszek Frydryszak, Bożena Grzyb-Jarodzka, Renata Micherda-Jarodzka, Urszula Wilk i Eugeniusz Minciel zaprezentowali, w różny sposób, swoje malarstwo. Wystawa cieszyła się dużym zainteresowaniem mediów i publiczności. Tak samo jak zorganizowany przez Archicom konkurs „Rzeźba miejska – ofensywa sztuki”, który miał na celu wywołanie dyskusji na temat zagospodarowania przestrzeni miejskich. W wyniku konkursu powstała rzeźba „Pod jabłonią”. W miarę rozwoju projektu dołączyły do niej kolejne instalacje: na placu Strzegomskim „Pociąg do nieba” Andrzeja Jarodzkiego (największa i najcięższa rzeźba w Polsce), na ul. Św. Mikołaja „Mama i ja” Janusza Klekota, a na terenie osiedla Ogrody Hallera  „Zabłąkana chmura” Ludwiki Ogorzelec. Deweloper jest również partnerem kulturalnej nagrody „Warto” przyznawanej przez wrocławską „Gazetę Wyborczą”.

[KG]

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Birmingham i Essen – wypromowane przez kulturę

Brytyjskie Birmingham i niemieckie Essen łączy wiele. Oba miasta były niegdyś prężnymi ośrodkami przemysłowymi. Oba postawiły w XXI wieku na rozwój przemysłów kreatywnych i promocję za pomocą kultury. Zarówno Birmingham, jak i Essen odniosły sukces. Jednak musiały dotrzeć do niego zupełnie inną drogą.

Birmingham miało łatwiej. Gdy postawiło na promocję skierowaną do turystów, a także mieszkańców oraz potencjalnych mieszkańców miało już sporą bazę kulturalną. Musiało jedynie wprowadzić program, który pozwoliłby przełożyć kulturę na promocyjny i ekonomiczny efekt. Impulsem do działań był sukces Liverpoolu, który dzięki tytułowi Europejskiej Stolicy Kultury w 2008 roku zarobił 800 milionów funtów. Na fali tamtego doświadczenia postanowiono stworzyć wydarzenie podobnego rodzaju na skalę krajową. Tak powstała idea City of Culture 2013. Chociaż konkurs wygrało Derry, to zróżnicowane etnicznie i oferujące bogaty program kulturalny Birmingham wyróżniało się spośród innych kandydatów.

W Birmingham powstała inicjatywa partnerstwa kulturalnego Birmingham Cultural Partnership. Jest to grupa, która wspiera interesy kultury miasta. Jej celem jest pomoc w zaangażowaniu lokalnych mieszkańców do uczestnictwa w kulturze oraz ich integracja przez działania artystyczne, a zarazem promocja miasta i poprawa jego wizerunku poprzez kulturę oraz wykorzystanie jej jako narzędzia do wzmocnienia ekonomicznego miejscowości. Powstał też specjalny fundusz, który miał wspierać realizację tych zadań. The Working Neighbourhoods Fund Commisionning Programme składał się z czterech programów, z których trzy realizowały cele związane z promocją miasta za pośrednictwem kultury. Były to: International Partnership Programme – finansujący głównie wizyty międzynarodowe lokalnych artystów, poświęcone różnym gałęziom sztuki, Emerging Festivals Fund i  Festivals Challenge Fund, które pomagały organizować nowe festiwale artystyczne różnych gatunków. Program w sumie wspierał 45 projektów. Poprzez wspomaganie inicjatyw artystycznych, współpracy i wymiany między placówkami kulturalnymi, realizowane były różne pomysły na promocję miejscowości za pomocą kultury. Warto wymienić przynajmniej jeden z nich. Tour koncertowy zespołu Ex Cathedra wraz z warsztatami, ściśle związanymi w kampanii promocyjnej i działaniach z Birmingham, przyczynił się do promocji miasta w Stanach Zjednoczonych. Koncerty zyskały dobre recenzje w prasie (m.in. w „New York Timesie”) oraz wśród użytkowników mediów społecznościowych. Podczas koncertów działania promocyjne skupiające się na tworzeniu wizerunku Birminghamu jako miasta idealnego do inwestycji biznesowych prowadził też Marketing Birmingham.


Tony Iommi z pochodzącej z Birmingham grupy Black Sabbath też został włączony w akcję promującą miasto, fot. Andrew Fox/CC BY-NC-ND 2.0

W dokumencie „Evaluating the impact of the Birmingham Cultural Partnership Working Neighbourhood’s Fund Comissioning Programme” szczegółowo omówiono osiągnięte efekty. Dzięki wszystkim programowym działaniom wzbudzono zainteresowanie pracowników sektora kultury miastem jako miejscem interesującym do podjęcia pracy. Zauważono pozytywne skutki społeczne i ekonomiczne: wzmocniły się przemysły kreatywne, społeczność bardziej zintegrowała, zaobserwowano zwiększony napływ turystów, reputacja Birmingham polepszyła się, odnotowano znacznie więcej pozytywnych przekazów medialnych na temat miasta. Jednocześnie zaobserwowano wpływ obecności kultury, a wraz z nią tworzenie dynamicznego wizerunku miejscowości, na przyciąganie młodych ludzi, także w celu stałego osiedlenia się.

Essen, miasto razem z Zagłębiem Ruhry w 2010 roku wygrało konkurs na Europejską Stolicę Kultury, nie posiadało tak bogatego zaplecza kulturalnego jak Birmingham. Mimo to właśnie Essen stanowiło centrum dla promocji całego regionu w ramach działań związanych z ESK. Poza nowymi muzeami i festiwalami oraz wykorzystaniem przestrzeni  poprzemysłowych, ważna była wymiana w zakresie wiedzy i networking, kierowanie organizacji i osób indywidualnych na wymianę międzynarodową, projekty przeznaczone dla szkół, przyjmowanie pomysłów oddolnych inicjatyw. Powstała Ruhr 2010 GMBH, która zajmowała się  tworzeniem programu kulturalnego oraz koordynacją współpracy z partnerami, np. z Ruhr Tourism i kontaktem z mediami. Dzięki reprezentantom poszczególnych przedsięwzięć obecnym w Ruhr 2010, dziennikarze mieli stały dostęp do najlepiej zorientowanych w poszczególnych działaniach przedstawicieli. Później w wyniku aktywności powstała też Southern Cultural Zone – Południowa Strefa Kultury, która ułatwiała dalszą komunikację w regionie i za granicą.


Zeche Carl w Essen – kulturalne centrum w dawnej kopalni, fot. Frank Vinken/www.zechecarl.de

Rezultatem działań była silna integracja miasta z regionem, stworzenie metropolii kulturalnej, w której skład wchodziły pobliskie miejscowości, mocniejsza identyfikacja mieszkańców z miastem, wykreowanie jego dynamicznego wizerunku i regeneracja całego regionu. W wyniku działań ukazało się 66 tysięcy publikacji medialnych na temat metropolii Essen. Szacuje się, że we wszystkich wydarzeniach ESK wzięło udział 18,5 miliona osób. W efekcie odnotowano 18,5-procentowy wzrost wizyt turystów zagranicznych przede wszystkim z Wielkiej Brytanii, Belgii i Polski. U 86 proc. badanych wzrosła ogólna ocena miasta. 82 proc. mieszkańców potwierdziło, że ich samoocena podniosła się na skutek tego, że Essen było Europejską Stolicą Kultury. Odnotowano też większe ekonomiczne wpływy z sektora kulturalnego, a co za tym idzie powstały nowe miejsca pracy. Zwiększyło się zaangażowanie w kulturę osób, które do tej pory nie stanowiły typowego targetu działań artystycznych. To z kolei doprowadziło do silniejszej integracji regionu, identyfikacji z nim i dumy mieszkańców. Więcej na temat sukcesu miasta można przeczytać w dokumencie „Ex post evaluation of 2010 European Capitals of Culture”.

Na przykładzie powyższych dwóch miast widać, że czynnikami istotnymi w promowaniu ich za pomocą kultury była interaktywność na dwóch poziomach: instytucjonalnym i indywidualnym. Z jednej strony odgórna współpraca między instytucjami, partnerami zaowocowała wzmocnieniem więzi i ułatwieniem komunikacji w obszarze kultury. Z drugiej, zachęcanie do zaangażowania zwykłych obywateli poprzez konkursy, interaktywne strony internetowe, możliwość wypowiedzi sprawiło, że wzrosło ich poczucie odpowiedzialności, stali się aktywnymi twórcami kultury i chętnie dzielili swoimi pomysłami. W ten sposób miasta stały się też dla nich bardziej przyjazne.

[JZ]

1 komentarz

Filed under Uncategorized

Bank + kultura

Mało jest jeszcze inicjatyw, w których polski bank wychodzi poza klasyczny sponsoring, dba o tworzenie wspólnej jakości, dzieła, inicjatywy z instytucją kultury lub nawet samodzielnie. Zbyt wiele jeszcze myślenia, w którym sponsor daje pieniądze, a placówce kulturalnej zostawia nie tylko całą organizację, ale i promocję wydarzenia. Jeśli trzeba jednak wskazać grupę działających nad Wisłą przedsiębiorstw, które z roku na rok coraz bardziej świadomie budują swój wizerunek dbając zarazem o rozwój kultury zgodnie z ideą CCR (Corporate Cultural Resonsibility), to będą nią właśnie banki. Przedstawiamy kilka różnych schematów działań i korzyści jakie mogą czerpać z nich banki.

Zapowiedź wystawy Aleksandry Waliszewskiej, fot. materiały prasowe Banku Pekao

Bank Pekao od  wielu lat prowadzi działania sponsoringowe w obszarze kultury, wspierał m.in. Festiwal Wratislavia Cantans, Filharmonię Narodową i Teatr Stary. Jednak dopiero przy okazji cyklu Project Room organizowanego od niedawna wraz z Centrum Sztuki Współczesnej zaistniał szeroko w kontekście kultury. Siłą programu we wsparciu budowy wizerunku banku jest ciągłość i regularność, a także zbudowanie go od podstaw na bazie autorytetu i popularności szanowanej instytucji. Project Room to wzorcowe działanie wizerunkowe, bo stawia bank nie tylko w pozycji sponsora, ale i współtwórcy sztuki. Bank jawi się przez to jako instytucja kreatywna, nowoczesna i dbająca o dobro społeczne. Takie działania przynoszą większe korzyści niż konserwatywnie postrzegany sponsoring.

BZ WBK poszedł zupełnie inną drogą postanawiając zbudować nową markę od podstaw bez wsparcia żadnej instytucji kultury. BZ WBK Press Foto okazał się wielkim sukcesem. Każdego roku zwiększa się liczba zdjęć przesyłanych na konkurs oraz liczba odwiedzających pokonkursowe wystawy. W 2005 roku 310 fotoreporterów nadesłało ponad 4 tysiące fotografii, a serię wystaw obejrzało ponad 77 tys. osób. W 2011 r. wystawę pokonkursową obejrzało ponad 300 tys. osób, a na sam konkurs nadesłano ponad 8 tys. zdjęć autorstwa około 480 fotoreporterów. Po pierwszej edycji nagrody Instytut Badania Opinii i Rynku Pentor zbadał wśród zwiedzających pokonkursowe wystawy spontaniczną znajomość marki BZ WBK. Wyniosła ona wówczas ponad 46 procent. Wystawa podobała się zdecydowanej większości osób, które ją oglądały (78,2 proc.), a jej organizator był postrzegany pozytywnie przede wszystkim jako firma dbająca o rozwój sztuki, mająca dobre pomysły na reklamę i otwarta na ludzi (odpowiednio 23,7, 12,5 i 7,2 proc. wskazań). Powołując do życia własną markę związaną ze sztuką BZ WBK założył działanie długoterminowe. Dziś to jedna z dwóch najpopularniejszych w Polsce nagród w dziedzinie fotografii reporterskiej.

Praca Ryszarda Grzyba na karcie ING, fot. materiały prasowe ING Bank Śląski

Z kolei trzonem działań CCR ING Banku Śląskiego jest założona w 2000 roku Fundacja Sztuki Polskiej ING, której zadaniem jest promocja polskiej sztuki współczesnej, w szczególności twórczości młodych artystów. Zgromadzona przez Fundację kolekcja liczy ponad 120 prac. Polityka budowy wizerunku jest związana nie tylko z kolekcją, ale i jej funkcjonowaniem. Bank oraz Fundacja organizują samodzielnie wystawy, indywidualne pokazy kolekcji, a także wypożyczają prace galeriom i muzeom. ING Bank Śląski promuje aktywność Fundacji za pomocą media relations, ale także działań mniej standardowych, m.in. wydał album dotyczący zebranej kolekcji. Działania statutowe Fundacji są także łączone z aktywnościami marketingowymi banku, np. umieszczeniem na kartach debetowych obrazów z kolekcji Fundacji Sztuki Polskiej ING, np.  Edwarda Dwurnika, Marka Sobczyka, czy Grupy Twożywo. ING Bank Śląski stawia na działania systematyczne i choć mało spektakularne, to stale zwiększające świadomość zaangażowania marki w sprawy sztuki.

mBank i OFF Festival, fot. materiały prasowe mBanku

Zupełnie odmienny przykład to działalność mBanku, który od sześciu lat sponsoruje OFF Festival. Działalność wizerunkowa oraz promocyjna banku związana z wydarzeniem jest bardzo szeroko rozbudowana i nie ogranicza się jedynie do umieszczania logotypu na materiałach reklamowych. Obecność mBanku jest zaznaczona w luźny, odpowiadający klimatowi festiwalu, sposób – w postaci przypinek, toreb. Główna scena festiwalu nosi nazwę „mBank stage”, a sam bank przygotowuje dodatkowe atrakcje dla swoich obecnych i przyszłych klientów, np. tworząc aplikacje mobilne dla festiwalowiczów czy zwracając 10 procent wartości każdej transakcji zbliżeniowej, dokonanej kartami mBanku na terenie festiwalu. W tym roku w konkursie dla chętnych na darmowy festiwalowy karnet trzeba było stworzyć wykorzystujący logo mBanku projekt koszulki. Instytucja jest mocno obecna także na Facebooku wydarzenia docierając do ponad 26 tysięcy osób. mBank na stałe związał się z marką OFF Festival nie tylko dzięki sponsoringowi, ale przede wszystkim kilkunastu aktywnościom zbudowanym wokół tematu festiwalu. Dzięki temu buduje wizerunek młodej, prężnej, kulturalnej instytucji w swojej młodej grupie docelowej.

[KG]

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized