Liban – między wojną, sztuką i biznesem

Pogrążony w wojnie domowej do początku lat 90., okupowany przez syryjskie wojska jeszcze dekadę temu, cały czas pozostający miejscem, gdzie ścierają się sunniccy i szyiccy radykałowie. Liban mimo swojej burzliwej historii, skomplikowanej teraźniejszości i niepewnej przyszłości jest dziś najciekawszym miejscem na kulturalnej mapie Bliskiego Wschodu. W dużej mierze dzięki współpracy biznesu z sektorem kultury. Państwo, przed którym cały czas stoi wyzwanie modernizacji kraju i jego obrony, nie traktuje kultury priorytetowo. Liban nie ma petrodolarów jak Katar czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, które może inwestować w szybki rozwój nowych instytucji, czy edukacji kulturalnej. Posiada za to odpowiedzialnych milionerów.

beirutExhibition

Beirut Exhibition Center, fot. Business & Culture

Sztandarowym przykładem może być sposób, w jaki zrealizowano odbudowę zniszczonego podczas wojny domowej, a także późniejszego konfliktu z Izraelem, centrum Bejrutu. Odpowiedzialną za odbudowę uczyniono spółkę Solidere. Została założona w 1994 roku przez ówczesnego premiera, a zarazem głowę jednej z najbogatszych rodzin Libanu, Rafika Haririego (rok później zginął w zamachu bombowym). Solidere planując budowę nowego centrum miasta postawiło nie tylko na budynki biurowe, handlowe i mieszkalne, ale także na sztukę. Z inicjatywy Solidere powstało Beirut Exhibition Center. Pierwsza duża przestrzeń wystawiennicza w centrum miasta, która w dalszym ciągu jest utrzymywana ze środków spółki oraz innych komercyjnych sponsorów. Aktualnie w BEC trwa wystawa włoskiego malarza, rzeźbiarza i akcjonisty Michelangelo Pistoletto. Prywatni donatorzy wyłożyli na nią 150 tys. dolarów. Beirut Exhibition Center chętnie współpracuje z mniejszymi, lokalnymi galeriami. Jest nie tylko przestrzenią, lecz także prężnie działającą instytucją. Niejako konkurencją dla BEC jest Beirut Art Center. Prywatna, lecz misyjna galeria sztuki. Także BAC utrzymuje się dzięki środkom od libańskich przedsiębiorców. Od kilku lat nie było w BAC wystawy, która nie miałaby kilku prywatnych, lokalnych sponsorów. To m.in. ubezpieczyciel Libano-Suisse, sieć centrów handlowych ABC, Bank Audi i firma Aïshti.

aisti

Makieta muzeum Aïshti Foundation, fot. Aïshti Foundation

Ta ostatnia jest zresztą bodaj najciekawszym przykładem rozwoju kultury przez biznes w Libanie. Nie tylko w zakresie sponsoringu wydarzeń związanych z kulturą i sztuką. Aïshti to istniejące od 1989 roku dom handlowy i sieć butików oferujące produkty ekskluzywnych marek, takich jak Miu Miu, Prada, Yves Saint Laurent, Dior czy Burberry. Aïshti posiada również SPA, salon fryzjerski, restauracje, własny magazyn o modzie „A” oraz fundację. I to właśnie ta ostatnia związana jest ze sztuką. The Aïshti Foundation została powołana do życia przez właściciela brandu, Tony’ego Salame w 2005 roku. Jej celem od samego początku istnienia było definiowanie sztuki współczesnej, od designu poprzez performance do architektury. Za zadanie stawia sobie też wspieranie kultury libańskiej i prezentowanie jej nie tylko w kraju, ale na całym świecie. The Aïshti Foundation posiada stale powiększającą się kolekcję, którą tworzy osobiście Tony Salame. To około 1200 prac – obrazów, grafik, rysunków, rzeźb, sztuki video i nowych mediów artystów lokalnych oraz zagranicznych, m.in. Pawła Althamera czy Marii Lassnig. O wartości kolekcji Aïshti Foundation świadczą nie tylko nazwiska czy jej rozmiar, ale również lista muzeów i galerii, które wypożyczały jej obiekty. Znajdziemy na niej nowojorskie MoMA, Muzeum Guggenheima, wiedeński MUMOK, a także Luwr czy Ermitaż. Aïshti Foundation buduje właśnie miejsce dla swojej kolekcji. Będzie to największe muzeum sztuki współczesnej w Libanie i zapewne jedno z ciekawszych na całym Bliskim Wschodzie. Autorem projektu muzeum Fundacji Aïshti w Bejrucie jest utytułowany brytyjski architekt David Adjaye.

AUB Byblos Bank art gallery opening-20052013 (11)_015504

Otwarcie  AUB Byblos Bank Art Gallery, fot. Byblos Bank

W Libanie istnieje również silny trend angażowania się w sztukę lokalnych banków. Co nietypowe konkurencyjne instytucje finansowe potrafią wspierać to samo wydarzenie. Najlepiej widać to na Beirut Art Fair, targach sztuki, które istnieją wyłącznie dzięki prywatnemu sponsoringowi. Od pierwszej edycji targi sponsoruje BankMed. Diala Choucair, dyrektor sprzedaży banku, podkreśla: „To coś więcej niż sponsoring, to narodowe działanie”. Z kolei BLC Bank we współpracy z Beirut Art Fair stworzył platformę do promocji libańskiego dizajnu. Byblos Bank wraz z Beirut Art Fair powołał do życia Byblos Bank Award Photography. Nagroda jest tylko jednym z elementów misyjnej działalności banku. W 2013 roku powstała AUB Byblos Bank Art Gallery. W galerii położonej na terenie kampusu Uniwersytetu Amerykańskiego w Bejrucie prezentuje się wystawy stałe i czasowe poświęcone przede wszystkim sztuce współczesnej. Byblos Bank był jednym z pierwszych, który wsparł Uniwersytet w realizacji tej wizji angażując się w tworzenie instytucji już na początku, w 2009 roku. Widać zatem, że nie było to spontaniczne, jednorazowe działanie, a długoterminowy proces doskonale wpisujący się w wizję banku. Semaan Bassil, wiceprezes i dyrektor generalny Grupy Byblos Banku podkreślał: „To eksperymentalne działanie ma być wsparciem dla libańskich artystów i wzmocnić sztukę w jej różnych formach. Widzimy, że ludzka kreatywność i innowacyjność jest bardzo niedocenianym zasobem gospodarczym, który tworzy miejsca pracy, przynosi przychody zarówno bezpośrednie i pośrednie, a przede wszystkim zachowuje wyjątkowość naszej kultury dla przyszłych pokoleń”. Podczas Beirut Art Fair można także zauważyć logotyp Banku Audi, największej krajowej instytucji finansowej. Wspiera on wybrane prywatne galerie. Posiada także własną kolekcję dzieł sztuki, którą można oglądać w wybranych oddziałach. To prace m.in. Édouarda Vuillarda, Bernarda Buffeta, Jacquesa Villona, Lucasa Cranacha Starszego, Jana van Goyena i Pietera Brueghela. Targom towarzyszy jeszcze jedno wydarzenie organizowane dzięki lokalnemu biznesowi – Beirut Art Week. To seria wystaw, spotkań, pokazów i debat rozgrywająca się w przestrzeni publicznej i galeriach Bejrutu. Sponsorowane zresztą przez wspomnianą już firmę Solidere i organizowane przy udziale Aïshti Foundation.

To tylko kilka z wielu obszarów, na których w Libanie spotyka się biznes z kulturą. W końcu także koncerty muzyczne, multidyscyplinarne festiwale oraz przedstawienia teatralne odbywają się dzięki wielkiej skali zaangażowania prywatnych sponsorów i filantropów. Najważniejsze jest jednak, że libański model znacząco różni się od zachodniego. Tu nie chodzi o korzyści promocyjne – zbyt mało osób uczestniczy nadal w kulturze w Libanie. Banki, firmy ubezpieczeniowe, właściciele ekskluzywnych marek wydają się zdawać sobie sprawę, że inwestując w rozwój kultury, inwestują w rozwój społeczeństwa. I wiedzą, że jeśli oni tego nie zrobią, to nie znajdzie się nikt, kto ich zastąpi.

[AM]

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s