Jak (dobrze) zarobić na muzeum

W sylwestrową noc Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie zorganizowało Bankiet Ciał, imprezę, z której dochód został przeznaczony na zakup nowych prac dla placówki. Choć niektórych impreza bulwersowała, MSN bodaj jako pierwszy w Polsce pokazał w znacznej skali, że muzeum może dla własnego dobra skutecznie działać także na polu komercyjnym. Bo choć zgodnie z ustawą „muzeum jest jednostką organizacyjną nienastawioną na osiąganie zysku”, to wolno mu pozyskiwać pieniądze na własne funkcjonowanie. Co ważne szczególnie w Polsce, gdzie kultura jest permanentnie niedofinansowana. Ale takich inicjatyw, jak ta w MSN-ie jest cały czas mało, a udział finansowania własnego instytucji kultury mizerny. Często na ich własne życzenie.

Spójrzmy na model brytyjski, uznawany za najdoskonalszy. Statystycznie 50 procent budżetu muzeów i galerii sztuki zapewnia dotacja państwowa. Druga połowa pochodzi łącznie od sponsorów oraz z własnej działalności (w proporcjach mniej więcej równych). Na ową działalność składają się dziesiątki elementów: sprzedaż biletów, dobrowolne dotacje od zwiedzających, stały wynajem powierzchni (np. pod kawiarnie), wynajem sal na specjalne wydarzenia (np. eventy korporacyjne), prowadzenie sklepików muzealnych, wydawnictwa, gadżety, płatne oprowadzanie, wynajem eksponatów i wiele innych. Jak to wygląda w praktyce? Weźmy przykład londyńskiej Tate Britain. Wchodzimy do galerii i od razu napotykamy pojemnik na dotacje, z napisem sugerującym, aby wrzucić minimum 2 funty, mniej nie wypada. Gdy jednak pozostaniemy nieczuli na pierwszą zachętę czeka nas kilka innych. Podobne pojemniki rozstawiono przy szatni. Idziemy do kasy, a tam każdy odwiedzający zostanie zapytany czy chce kupić zwykły bilet, czy wybiera droższy o 1,5 funta, ale zawierający dotację dla Tate. W takiej sytuacji trudno jest odmówić. I choć Tate nie podaje statystyk ile pieniędzy otrzymuje w ten sposób, to obserwacja zachowań kolejnych osób podchodzących do kasy pozwala sądzić, że co najmniej jedna trzecia nie odmawia dotacji. Wychodząc z szatni możemy zahaczyć o sklepik muzealny z bogatą ofertą nie tylko fachowej literatury, ale też gadżetów dla widzów zupełnie przypadkowych. Nie skusiliśmy się, nic straconego, wychodząc z wystawy trafimy na kolejny sklep.
MOMA
Noworoczna wyprzedaż w sklepie MoMA

Tate działa tu niemal jak IKEA. Aby przejść z wystawy na kolejną trzeba przespacerować się wokół półek wypełnionych katalogami, książkami, magnesami, apaszkami, parasolami, reprodukcjami, plakatami, kubkami i dziesiątkami innych gadżetów. Z okazji każdej dużej wystawy tworzy specjalne kolekcje, na każdą kieszeń. Niezbyt majętni miłośnicy prerafaelitów (wystawa trwa do 13 stycznia) mogą zadowolić się estetycznymi filiżankami za kilkanaście funtów, ci bardziej majętni wartym kilkaset funtów fotelem obszytym tkaniną w prerafaelickim stylu. A gdy zechce nam się jeść lub pić, to Tate pod nos podstawi nam dwie kawiarnie. Wszystko w nich z logo galerii, bo wiadomo, że kanapka Tate popijana espresso Tate smakuje lepiej niż ta z Costy. Może też być droższa. Z kolei Royal Academy of Arts nie bała się umieścić sklepiku muzealnego w połowie wystawy Luciana Freuda. Nie można było go ominąć, co miało zwiększyć sprzedaż katalogów i gadżetów. Niemieckie muzea stosują trochę inną technikę – sprzedają często sprzęt specjalistyczny – dla malarzy przy wystawie malarstwa, dla architektów na wystawie architektury.

Ale w przypadku działalności handlowej jeszcze jedno różni rynek polski i europejski, przede wszystkim brytyjski – sposób dystrybucji wydawnictw i innych materiałów. W Polsce zazwyczaj galerie i muzea nie traktują katalogu jako sposobu zarobienia pieniędzy. To publikacje deficytowe, często traktowane jako zło konieczne, dostępne na miejscu, po wystawie i rzadko gdzie indziej. W Wielkiej Brytanii katalogi trafiają do szerokiego księgarskiego obiegu. Publikacje Tate stają na półkach obok albumów Phaidona czy Taschena, można je kupić na Amazonie i oczywiście w dobrze zorganizowanych sklepach internetowych samych galerii. Portal culturelabel.com oferuje gadżety, katalogi, reprodukcje dzieł sztuki z bardzo wielu muzeów. Bo skoro komercyjne wydawnictwa mogą zarobić (także w Polsce) na albumach o sztuce, to dlaczego galeria by nie mogła.

Ważny element komercyjnej działalności to prawa. Mucha Museum w Pradze utrzymuje się wyłącznie z tego co zarobi. Instytucję prowadzi wnuk Alfonsa Muchy, były finansista, który urodził się i wychował w Wielkiej Brytanii. Prawa do reprodukcji prac sprzedaje na całym świecie. Austriacka firma Piatnik produkuje karty z plakatami secesyjnego artysty, a w japońskim supermarkecie można spotkać torby z wizerunkiem Sary Bernhardt. Z kolei z siecią Marks & Spencer umowę na wykorzystanie eksponatów (np. na dziecięcych piżamach) podpisało Natural History Museum z Londynu.
cl
Internetowy sklep culturelabel.com

Muzea brytyjskie prowadzą też aktywną politykę wynajmu przestrzeni. Na stronach polskich galerii takie oferty się nie pojawiają, jeśli już są to rzadko możemy dowiedzieć się co dokładnie otrzymamy. A biznes potrzebuje konkretnej, klarownej i atrakcyjnej oferty. British Museum proponuje doskonale wyposażone sale konferencyjne. Przyciąga klientów kusząc tym, że goście w trakcie konferencji będą mieli dostęp do kolekcji, gdzie mogą „odetchnąć i poszukać inspiracji”. Zapewnia, że może zaspokoić każde żądanie klienta, np. usługi tłumaczeniowe. Victoria & Albert Museum oferuje przestrzeń dla korporacji, ale zapewnia też specjalną aranżację scenerii dla ekip filmowych i sesji fotograficznych. Ofertom towarzyszą cenniki oraz formularze zgłoszeniowe. Oddzielną kategorię stanowią usługi związane z samą sztuką. Na przykład nowojorska MoMA oferuje kursy sztuki współczesnej (od 200 dolarów), wejściówki członkowskie (od 85 dolarów), a także ekskluzywne pakiety (12 tys. dolarów) dzięki którym można delektować się prywatnymi śniadaniami z kuratorami, ekskluzywnymi, drukowanymi w limitowanych nakładach katalogami, a nawet spotkaniami z artystami.

Oczywiście w Polsce sztuka zajmuje mniej istotne w życiu społecznym miejsce. Ale to nie usprawiedliwia niechęci muzealników do komercyjnej działalności. Pierwsze  po 1989 roku badanie dotyczące poziomu i struktury finansowania muzeów w Polsce przeprowadzone zostało przez Narodowe Centrum Kultury w 2008 roku. Wynika z niego, że w muzeach podległych ministrowi kultury średnia dotacja od państwa w latach 1998-2008 wynosiła 71 procent budżetu instytucji. 24 procent to dochody własne. Zdawałoby się, że to niezły wynik, niemal równy brytyjskiemu. Sęk w tym, że zawyżony przez instytucje nie związane ze sztuką, jak Muzeum Zamkowe w Malborku, które „zarobiło” 52 procent. Badaniem objęto tylko kilkanaście instytucji, przez co wyniki trudno uznać zresztą za reprezentatywne dla skali kraju. Większą ilość placówek objęło badanie muzeów samorządowych. W nich średnia dotacja od organizatora wynosiła 81 procent, a udział dochodów własnych to niecałe 15 proc.

Polscy muzealnicy, świadomie bądź nie, są wyznawcami teorii, że bezpiecznym gwarantem funkcjonowania instytucji kultury jest państwo, a nie rynek. I faktycznie w czasach recesji sponsorzy mniej chętnie łożą na kulturę. Jednak także środki z budżetu państwa i samorządu maleją. Przykłady można mnożyć poczynając od problemów MSN-u, kontynuując przez przesuwane rozpoczęcie budowy Muzeum Współczesnego we Wrocławiu, a kończąc na ucinanym co roku budżecie największej w Polsce placówce prezentującej secesję – Muzeum Mazowieckim w Płocku. W takiej sytuacji dywersyfikacja funduszy na funkcjonowanie placówki wydaje się jeszcze ważniejsza. Przemawia za nią jeszcze wiele innych argumentów, choćby to, że niski obecnie stopień samodzielności finansowej instytucji kultury powoduje ich administracyjne uzależnienie, a także upolitycznienie. Komercyjna działalność muzeów może pomóc rozwiązać nie jeden problem, a wiele z nich. MSN pokazał, że muzeum może w Polsce bardzo skutecznie sprzedać komercyjną ofertę. Potrzebni są naśladowcy. I systematyczna praca, bo jeden bankiet to za mało.

[JZ]

Advertisements

7 komentarzy

Filed under Uncategorized

7 responses to “Jak (dobrze) zarobić na muzeum

  1. wrocławskie muzeum, o którym Państwo piszecie, to Muzeum Współczesne Wrocław.

  2. Magdalena

    Potrzebny artykuł, oby dotarł do odpowiednich osób.
    A nieliczne komercyjne akcje potwierdzają w Polsce, że ludzie są chętni w nich uczestniczyć. Imprezę sylwestrową organizowało, kolejny już raz, także Muzeum Narodowe w Przemyślu. Błyskawiczne rozejście się biletów potwierdza słuszność takich akcji.

  3. Ciekawym pomysłem na rozwinięcie oferty handlowej jest seria biżuterii inspirowanej słynnymi dziełami sztuki, sprzedawana przez muzeum Thyssen-Bornemisza w Madrycie (http://tienda.museothyssen.org/en/jewelry-and-accessories.html). Pozytywnych przykładów ciekawie zaopatrzonych sklepów muzealnych nie trzeba jednak szukać tak daleko: na przykład Muzeum Śląskie w Katowicach dysponuje dobrze zaopatrzonym sklepem, którego oferta zawiera nie tylko ładnie wydane i wartościowe katalogi, ale także szereg gadżetów związanych z wystawami (np. koszulki z reprodukcjami).

  4. Historyk_sztuki

    Widzę, że dla Was nie ma różnicy, czy handluje się gwoźdźmi, rajstopami, wiadrami emaliowanymi, golonką, czy… sztuką.

    • Business&Culture

      Ależ nie ma słowa o handlu sztuką we wpisie, lecz o komercyjnej działalności muzeów na przykładach m.in. Tate i MoMA. I tak, to przykłady według nas dobre, bo pokazujące jak pozyskać dodatkowe fundusze na działalność własną właśnie dzięki wystawianej sztuce.

  5. pop-art

    Jesteście beznadziejni z tym swoim bezczelnym marketingiem, wp..e się w nie swoje kompetencje. Bezczelni ignoranci.

    • Business&Culture

      Opisaliśmy przykłady dobrze funkcjonujących na świecie rozwiązań. Wskazaliśmy, że niektóre można by przeszczepić na polski grunt. Z korzyścią dla naszych – cały czas niedofinansowanych – muzeów. Co w tym bezczelnego nie wiemy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s