Lojalność w kulturze jak w Tesco?

Znane z supermarketów, sklepów kosmetycznych czy linii lotniczych programy lojalnościowe coraz chętniej są wykorzystywane przez instytucje kultury. Już nie tylko w formie kart abonamentowych czyli opłaconych z góry biletów. Coraz częściej mają faktycznie budować lojalność w stosunku do wybranych instytucji lub ich grup, wiązać odbiorcę na lata.


Niedawno na brytyjskim rynku narodził się projekt I Like Theatre. Na razie działa tylko w hrabstwie West Midlands. I Like Theatre nie jest typową kartą lojalnościową. Nie gwarantuje zniżek, nie zbiera się za jej pomocą punktów. To raczej forma dobrowolnego zobowiązania, w którego dotrzymaniu pomoże wystawca karty. Kartę pobieramy w najbliższym teatrze lub ze strony internetowej. Wpisujemy w niej wyzwania, którym zamierzamy sprostać: tytuły przedstawień, które zobowiązujemy się zobaczyć w trakcie całego sezonu, liczbę znajomych, których zabierzemy do teatru, nazwisko aktora, od którego zamierzamy otrzymać autograf na karcie. I Like Theatre przypomni nam za pomocą wiadomości e-mail o naszym zobowiązaniu. W nagrodę będziemy mogli dokonać nominacji do West Midlands Theatre Award. Trudno dziś ocenić skuteczność pomysłu. Bez wątpienia jego siła opiera się na pełnej dobrowolności w przystępowaniu do akcji. Przygotowano 12 tysięcy kart I Like Theatre. Za rok dowiemy się ile z nich faktycznie zadziałało.

Na innym modelu bazuje karta National Art Pass. Lista gratyfikacji jest długa: ponad dwieście muzeów i galerii udostępnia swoje zbiory za darmo, kilkadziesiąt gwarantuje zniżkę w wysokości 50 proc. na wystawy główne, za darmo otrzymuje się magazyn „Art Quarterly”. Dodatkowo dostaje się zaproszenia na zamknięte oprowadzania po wystawach, wykłady, specjalne wydarzenia. Najtańsza karta kosztuje rocznie 25 funtów rocznie dla osób poniżej 26 roku życia i 50 funtów dla dorosłych, najdroższa 1250 funtów. Jednak czysty zysk w postaci oszczędności na biletach nie jest największą zaletą National Art Pass. Udział w programie pozwala poczuć się prawdziwym mecenasem sztuki. Nie przez przypadek reklamuje się go hasłem „Charles Saatchi nie jest największym brytyjskim kupcem sztuki. Jesteś nim ty”. Właściciele karty wiedzą, które konkretnie prace zostały zakupione do muzeów za ich pieniądze. Między innymi dzięki posiadaczom National Art Pass udało się wykupić od prywatnego właściciela dzieło „Diana i Akteon” Tycjana. I ponad 800 tysięcy innych prac na terenie całego kraju.


Trzeci model kart to przedsięwzięcia, w których bardziej niż sama lojalność liczy się przynależność do elitarnego grona. Inicjatywa Love Art London zaczynała od jednego kulturalnego wydarzenia w okresie dwóch miesięcy. Dziś organizuje nawet cztery w miesiącu. To prywatne oprowadzanie po pracowniach artystów, kuratorskie wycieczki po najciekawszych wystawach, możliwość obejrzenia na co dzień zamkniętych kolekcji sztuki. Karta Love Art London pozwala jej posiadaczom na poznanie londyńskiego świata sztuki od podszewki. Za 25 funtów miesięcznie otrzymujemy nielimitowaną możliwość udziału w wydarzeniach, za 15 funtów dostęp do jednego wydarzenia w miesiącu, za 85 funtów rocznie możemy wybrać pięć wydarzeń w ciągu dwunastu miesięcy. Na razie stałych członków jest zaledwie kilkudziesięciu. Podobne programy poświęcone wydarzeniom sportowym mają ich w Londynie po kilka tysięcy. Ale one funkcjonują od kilkudziesięciu, a nie dwóch lat.

[MF]

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s