Ile straci Kraków?

Krakowskie Biuro Festiwalowe niemal od początku istnienia wzbudza skrajne emocje. U jednych, głównie wśród przedstawicieli świata kultury innych miast, zazdrość. U innych, w wielu krakowskich środowiskach, niechęć. Jedno jest pewne – żadne inne miasto nie stworzyło instytucji równie skutecznie wspierającej festiwale, które wzajemnie się uzupełniając tworząc mądrą i kompletną ofertę kulturalną.

Obcięcie dotacji dla KBF było szeroko komentowane w mediach. Mówiono o rozgrywkach politycznych, stracie dla kultury. Za każdym razem wspominano o kilku festiwalach: Selectorze, Coke Live, Off Puls Camerze, Sacrum Profanum. Zapominano o faktach, które stawiają sprawę w jeszcze mniej korzystnym dla Krakowa świetle:

1. Pieniądze. Każdy z festiwali to nie tylko wydatek dla miasta, ale i wymierny zysk. Tylko „kluczowe” według samego KBF festiwale to czternaście imprez generujących z samych biletów co najmniej kilkanaście milionów złotych. Część pieniędzy wraca do kasy miasta w formie podatków (około 40 proc. ogółu podatków). Dalsze wpływy pochodzą od turystów przybywających na festiwale z innych miast, a nocujących w hotelach i stołujących się w restauracjach, kupujących bilety komunikacji miejskiej. Kolejne kilkanaście milionów obrotu. I kolejne podatki w kasie miasta. W sumie co najmniej kilka milionów złotych. O dokładne wyliczenia trudno, bo nikt w Krakowie ich nie prowadzi. A jeśli prowadzi, to pozostają tajne. A szkoda, bo byłyby by mocnym argumentem na korzyść festiwali.

2. Promocja. Tym razem też łatwo byłoby wyliczyć wymierną korzyść, choć znów do ich podstawy trudno dotrzeć. Niektóre polskie miasta przyznając dotacje na wydarzenia kulturalne oczekują ekwiwalentu w postaci odpowiedniej promocji miasta w ramach patronatów medialnych, reklam, działań PR, czy podczas trwania wydarzenia. Duże polskie miasto dla małego festiwalu tego rodzaju ekwiwalent ustala na poziomie 100 tys. złotych. Czternaście średnich i dużych festiwali to przyjmując analogiczne kryteria blisko trzy miliony złotych.

Logo projektu „6 zmysłów”, fot. http://www.biurofestiwalowe.pl

3. „6 zmysłów” czyli znów promocja. Miasto jako jedno z niewielu w Polsce wypracowało strategię promocyjną, która pozwoliła na dotarcie do wszystkich grup wiekowych, a także osób o zróżnicowanych zainteresowaniach. „W 2008 roku, z inicjatywy Urzędu Miasta Krakowa powstał projekt pod wspólną marką 6 zmysłów – strategia nieszablonowej promocji Krakowa poprzez wydarzenia kulturalne, skierowana do turystów i mieszkańców” – czytamy na stronie KBF. Wystarczyło jedno głosowanie radnych, aby ta naprawdę skuteczna, wdrażana konsekwentnie w życie, strategia promocyjna została zniszczona. Przyszłe straty pozostają trudne do oszacowania, ale łatwo będzie wskazać ich część na podstawie danych dotyczących ruchu turystycznego.

4. Praca. Znów brak badań nie pozwala stwierdzić ile miejsc pracy generują krakowskie festiwale. Przy każdym z wydarzeń czasowe zatrudnienie znajduje wielu fachowców z dziedziny kultury, artystów, specjalistów od promocji, podwykonawców.

5. Mniej kultury. Zapewne ucierpią nie tylko wydarzenia opisywane przez media, które skupiają się na tych największych, najbardziej spektakularnych. Tymczasem KBF organizuje, wspiera lub współfinansuje wiele więcej wydarzeń, w większości rzeczywiście atrakcyjnych i wartościowych. Oto bardziej kompletna pełna lista: Misteria Paschalia, Off Plus Camera, Festiwal Muzyki Filmowej, Selector Festival, Miesiąc Fotografii w Krakowie, ArtBoom Festival, Sacrum Profanum, Festiwal Literatury im. Josepha Conrada, Festiwal Muzyki Polskiej, Boska Komedia, Unsound Festival, Festiwal Literacki Czesława Miłosza, Anima & Etiuda, Opera Rara, Jarmark Świętojański, Wianki, Unsound, Wow! Night, Krakowski Festiwal Filmowy.

KBF otrzyma w tym roku 18 mln zł, czyli 14 mln mniej niż w roku 2011.

Reklamy

3 komentarze

Filed under Uncategorized

3 responses to “Ile straci Kraków?

  1. Warto dodać do tego jeszcze trzy fakty. Po pierwsze nie ma bodajże żadnej takiej drugiej instytucji publicznej w Polsce, w której z 1 zł włożonej w miasto potrafi pozyskać drugie tyle. Tak było w przypadku KBF, którego pula środków z zewnątrz wynosiła 50% budżetu. Druga kwestia to taka, że KBF to nie tylko festiwale, ale ściąganie do Krakowa ekip filmowych w ramach działań Krakow Film Commission. I trzeba kwestia, jak pokazuje ostatni raport Istytutut Badań nad Gospodarką Rynkową atrakcyjność kulturalna jest jednym z 5 najważniejszych czynników kluczowych dla inwestycji zewnętrznych. No i na koniec – fajne festiwale, żywa tkanka miasta i wibrujący lifestyle wpływa na to, iż jest atrakcyjnym miastem dla osiadania się, dobrym miejscem do mieszkania przez twórczych ludzi – klasy kreatywnej. A że działanie KBF w samym Krakowie wywoływało różne emocje, bo nie jak wiadomo o co chodzi, to chodzi zawszę o kasę. I o tzw. miejska/ publiczną krótką kołdrę, z której wszyscy nie mogą skorzystać, bo zawsze jest za krótka/ za mała. A jak komuś się nie uda, to polskim zwyczajem jest oczernianie innych. Proste jak budowa cepa.

  2. Business&Culture

    Racja, racja. Okazuje się, że historia cięć w Krakowie ma ciąg dalszy: http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,10937055,Ciecia_w_krakowskiej_kulturze__tna_takze_konkursy.html

  3. Pingback: Festiwalomania – szkodnik promocji miast? |

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s