Grzechy polskiej kultury

Kilka dni temu premier Donald Tusk podpisał Pakt dla Kultury. To na pewno wielki sukces Obywateli Kultury, grupy, która walczyła o wydzielenie 1 procenta na kulturę z budżetu państwa. Walczyła z determinacją i mądrze – należy dodać. Jednak czy 1 procent faktycznie coś zmieni?

Teoretycznie tak, bo w Pakcie idzie nie tylko o pieniądze, ale też konkretne rozwiązania. Wprowadzenie edukacji medialnej do szkół, zapewnienie finansowania instytucji kultury, zrównania wszystkich podmiotów w dostępie do przeznaczonych na kulturę środków publicznych.

Do wprowadzenia tych postulatów nie wystarczy jednak ani 1 procent, ani podpis premiera. Potrzeba zmiany całego systemu. Dotacje przyznawane kulturze są dziś rozdzielane uznaniowo. Nie ma też często konkursów na stanowiska dyrektorów instytucji kultury. Samorządy działają niejednokrotnie w sposób, w którym nie można doszukać się żadnej logiki. A czasem da się ją odnaleźć wyłącznie w politycznym interesie. Teatry miejskie, nawet te najbardziej rozrywkowe i najsłabsze dostają kilkunastokrotnie większe pieniądze od ambitnych przedsięwzięć prywatnych. Nie myśli się niemal zupełnie o partnerstwie prywatno-publicznym w obrębie kultury. Instytucje, szczególnie w mniejszych miastach, są zarządzane archaicznie, a do tego potrafią przejadać większość funduszy.

Ale wina nie leży wyłącznie po stronie państwa i samorządów. Nowi i młodzi menadżerowie kultury świetnie wpasowali się w system. Wiele organizacji kultury opiera się jedynie na finansowaniu z budżetu Ministerstwa Kultury oraz samorządu. Sporo mówi się o ekonomicznym potencjale przemysłów kreatywnych, ale dla wielu organizacji to tylko slogan służący stanięciu w kolejce po publiczne pieniądze. Gdy ich nie dostaną wołają w mediach o ratunek.

Kultura musi być dotowana. Ale trzeba skończyć z lenistwem, które wywołują dotacje. Niedawno odwiedziliśmy Łódź. Miasto ma świetne muzeum sztuki współczesnej – ms2. I świetnego dyrektora, który organizuje w nim fenomenalne wystawy. Nie wspominając o stałej kolekcji, którą można studiować tygodniami, jeśli nie miesiącami. A jednak coś nie działa. W piątkowe popołudnie w muzeum, które mieści się w kompleksie tłumnie odwiedzanej Manufaktury zamiast zwiedzających po salach hula wiatr. Trudno uznać, że łodzianie nie lubią swojego genialnego muzeum. A jeśli nawet nie lubią, to czemu się ich skutecznie do niego nie przekonuje. Piątkowe popołudnie nie było wyjątkiem. Usłyszeliśmy, że to standard.

Tych systemowych problemów nie rozwiązałoby nawet przekazanie 10 procentów na kulturę. Potrzebne jest pilne wdrożenie przejrzystych mechanizmów dotacyjnych i kontrolnych, a także rozliczanie instytucji z efektów pracy. Tak na dobry początek. Jeśli z tego 1 procenta chcemy mieć realny pożytek.

Advertisements

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s