Monthly Archives: Maj 2011

Kulturalne wsparcie Lwowa

Ostatnia prosta przed finiszem. Wrocław, Warszawa, Gdańsk, Katowice i Lublin kończą walkę o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Warszawa wciąż nie ma pomysłu na siebie, Gdańsk nie ma armat, Katowice jeszcze nie okrzepły na europejskiej arenie, choć program mają ciekawy, wygra pewnie Wrocław, ale na duże pochwały zasługuje Lublin. Najmniejszy gracz jako jedyny gra zespołowo. Ba, część drużyny umieścił nawet poza granicami kraju.

Lublin ma wartościowy program, szczególnie teatralny. Działania są intensywne, prowadzone z rozmachem i głową. Hasło „miasto dialogu” oddaje rzeczywistość. Na styku kultur i narodów, Lublin pokazuje, że potrafi czerpać ze swego położenia. Jeśli wygra walkę o ESK 2016, to na miesiąc stolica kultury przeniesie się do oddalonegoo 200 kmLwowa. We wrześniu 2016 roku Lwów będzie spełniał rolę kulturalnej stolicy nie tylko Ukrainy, ale i Europy.

Liczący prawie 800 tysięcy mieszkańców Lwów jest miastem mocno osadzonym w kulturze. Festiwalowych projektów planowanych we lwowskiej aplikacji na wrzesień 2016 roku jest kilkadziesiąt. W mieście i jego okolicach działa dziewięć zawodowych teatrów, sześć instytucji koncertowych takich jak filharmonie, 55 muzeów oraz 1360 klubów kultury. Na terenie Galicji znajduje się 90 procent pałaców, zamków i tzw. pomników architektury Ukrainy. To mocne wsparcie dla Lwowa. Pokazuje trochę inną optykę i nadaje rozmachu całemu przedsięwzięciu.

Niedoceniany w Polsce Lublin wraz z Lwowem podbiją serca międzynarodowej komisji? Na razie robią wiele, by zdobyć jak największe poparcie. I czynią to skutecznie. Miasta Polski Wschodniej poparły starania Lublina o ESK. Inicjatywę wspiera Rzeszów, Przemyśl, czy Białystok. Jak się okazuje po wschodniej stronie Wisły też jest kultura.


Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Prywatne muzea? Tak, ale nie w Polsce.

Dotarła do nas informacja, że w australijskim mieście Hobart otwarto Museum of Old and New Art. Informację podajemy z kilkumiesięcznym opóźnieniem, ale też nie o samym muzeum chcemy pisać. Bo, gdy tylko usłyszeliśmy, że Tasmańczycy dorobili się pierwszej poważnej prywatnej instytucji sztuki, zaczęliśmy się zastanawiać ile podobnych obiektów jest w Polsce. Z obliczeń wyszło nam, że nie ma ani jednego.

Oczywiście mamy sporo prywatnych galerii, ale prywatnego muzuem sztuki z prawdziwego zdarzenia już nie. Brak też galerii, które choć prywatne mogą udanie konkurować programem z największymi państwowymi jednostkami. Od razu zaczęliśmy liczyć w ilu prywatnych muzeach i znaczących niesprzedażowych galeriach na świecie byliśmy. I wyszło nam, że w wielu. W Berlinie jest choćby Hamburger Bahnhof, w Stambule Istanbul Modern, w Kijowie Pinchuk Art Centre.

Problemem nie jest fakt, że ktoś ma, a my nie. Ważniejsze wydaje się pytanie, czemu tak wielka przepaść dzieli nas od – często bliskich – sąsiadów. W samej czeskiej Pradze mieszczą się trzy prywatne muzea. Najsłynniejsze z nich, to Mucha Museum poświęcone Alfonsowi Musze. Część zbiorów placówki mogliśmy zresztą oglądać w warszawskim Muzeum Narodowym kilka lat temu. Jest także DOX (na zdjęciu) w starej fabryce w Holeszowicach. Ogromna przestrzeń poświęcona sztuce współczesnej, ale też designowi, gdzie gościły m.in. prace braci Chapman i pierwsza retrospektywna wystawa Josefa Kaplickiego. W końcu w Pradze mieści się też Museum Kampa posiadające niezłe zbiory środkowoeuropejskiej sztuki XX wieku. Oczywiście każda z wymienionych placówek ma swoją historię, donatorów, czasem ich kolekcje zbierane były przez kilkadziesiąt lat.

W krajach rozwijających się, których państwowe instytucje sztuki kuleją, prywatne muzea czy niesprzedażowe galerie potrafią odgrywać znaczącą, misyjną i edukacyjną rolę. Muzeum Muchy prezentuje największy na świecie zbiór prac tego secesyjnego artysty, ale też na nowo odkryło go dla Czechów. DOX i Kampa organizują wystawy, których mogłaby im pozazdrościć praska Galeria Narodowa. Pinchuk Art Centre w Kijowie rozpoczęło poważną debatę o sztuce współczesnej na Ukrainie, a Garage CCC w Moskwie sprowadza artystów, których prace do tej pory były Rosjanom nieznane. Wymieniać można by jeszcze długo.

Czemu podobnych zjawisk nie ma w Polsce? Powodów jest wiele od uwarunkowań historycznych po brak tradycji kolekcjonowania. Co jednak z nową klasą kolekcjonerów, o których trąbią co i rusz media. Poznamy wreszcie ich mitycznie wielkie kolekcje? Mamy nadzieję, że faktycznie będzie co pokazywać.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Grzechy polskiej kultury

Kilka dni temu premier Donald Tusk podpisał Pakt dla Kultury. To na pewno wielki sukces Obywateli Kultury, grupy, która walczyła o wydzielenie 1 procenta na kulturę z budżetu państwa. Walczyła z determinacją i mądrze – należy dodać. Jednak czy 1 procent faktycznie coś zmieni?

Teoretycznie tak, bo w Pakcie idzie nie tylko o pieniądze, ale też konkretne rozwiązania. Wprowadzenie edukacji medialnej do szkół, zapewnienie finansowania instytucji kultury, zrównania wszystkich podmiotów w dostępie do przeznaczonych na kulturę środków publicznych.

Do wprowadzenia tych postulatów nie wystarczy jednak ani 1 procent, ani podpis premiera. Potrzeba zmiany całego systemu. Dotacje przyznawane kulturze są dziś rozdzielane uznaniowo. Nie ma też często konkursów na stanowiska dyrektorów instytucji kultury. Samorządy działają niejednokrotnie w sposób, w którym nie można doszukać się żadnej logiki. A czasem da się ją odnaleźć wyłącznie w politycznym interesie. Teatry miejskie, nawet te najbardziej rozrywkowe i najsłabsze dostają kilkunastokrotnie większe pieniądze od ambitnych przedsięwzięć prywatnych. Nie myśli się niemal zupełnie o partnerstwie prywatno-publicznym w obrębie kultury. Instytucje, szczególnie w mniejszych miastach, są zarządzane archaicznie, a do tego potrafią przejadać większość funduszy.

Ale wina nie leży wyłącznie po stronie państwa i samorządów. Nowi i młodzi menadżerowie kultury świetnie wpasowali się w system. Wiele organizacji kultury opiera się jedynie na finansowaniu z budżetu Ministerstwa Kultury oraz samorządu. Sporo mówi się o ekonomicznym potencjale przemysłów kreatywnych, ale dla wielu organizacji to tylko slogan służący stanięciu w kolejce po publiczne pieniądze. Gdy ich nie dostaną wołają w mediach o ratunek.

Kultura musi być dotowana. Ale trzeba skończyć z lenistwem, które wywołują dotacje. Niedawno odwiedziliśmy Łódź. Miasto ma świetne muzeum sztuki współczesnej – ms2. I świetnego dyrektora, który organizuje w nim fenomenalne wystawy. Nie wspominając o stałej kolekcji, którą można studiować tygodniami, jeśli nie miesiącami. A jednak coś nie działa. W piątkowe popołudnie w muzeum, które mieści się w kompleksie tłumnie odwiedzanej Manufaktury zamiast zwiedzających po salach hula wiatr. Trudno uznać, że łodzianie nie lubią swojego genialnego muzeum. A jeśli nawet nie lubią, to czemu się ich skutecznie do niego nie przekonuje. Piątkowe popołudnie nie było wyjątkiem. Usłyszeliśmy, że to standard.

Tych systemowych problemów nie rozwiązałoby nawet przekazanie 10 procentów na kulturę. Potrzebne jest pilne wdrożenie przejrzystych mechanizmów dotacyjnych i kontrolnych, a także rozliczanie instytucji z efektów pracy. Tak na dobry początek. Jeśli z tego 1 procenta chcemy mieć realny pożytek.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Giełda kultury

Gdy tylko dotarła do nas najnowsza informacja dotycząca starań Warszawy o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2012 pomyśleliśmy, że wreszcie coś się ruszyło. W piątek władze Warszawy oraz prezes Giełdy Papierów Wartościowych poinformowali o powołaniu do życia Konsorcjum ds. Europejskiej Stolicy Kultury. „Konsorcjum odpowiedzialne będzie za realizację działań zmierzających do zdobycia przez Warszawę tytułu Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku oraz do przeprowadzenia obchodów związanych z uzyskaniem tego tytułu” – podano.


Sęk w tym, że niewiele więcej można się dowiedzieć. Konkretów nie ma, albo pozostają – jak wiele spraw związanych z warszawskimi staraniami o ESK – tajne. Konsorcjum stanowić będzie niezależny organ, w którego skład wejdą ludzie nauki i biznesu oraz przedstawiciele urzędu miasta i instytucji pozarządowych. Jaka będzie moc sprawcza wspomnianego organu, nie wiadomo. Pytań jest więcej. Czy to gremium doradcze przy warszawskiej ESK czy może PR-owskie zagranie? Kto zyska na tym więcej, stołeczna kultura czy może wizerunek GPW?

„Jakość życia w mieście, jego potencjał kreatywny i intelektualny, są czynnikami wpływającymi na miejsce Warszawy i Polski na europejskiej mapie atrakcyjności inwestycyjnej” – piszą sygnatariusze porozumienia. Tutaj wszystko się zgadza. Ale co dalej? Gdzie konkrety? W jaki sposób GPW ma pomóc w staraniach o tytuł ESK dla Warszawy? Mamy kilka pomysłów. Pytanie, czy  Konsorcjum ds. Europejskiej Stolicy Kultury także.

Zaledwie kilka dni temu Warszawa postanowiła pokazać swoją kulturalną twarz rozdając na ulicach, pod tandetnymi sztucznymi palmami kokosy. Bo wiadomo, będzie ESK, będą kokosy (czyli pieniądze) na kulturę. Nie była to dobra akcja. Giełda to w sumie też kokosy. Oby na kolejnych opowieściach o kokosach się nie skończyło.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Cultural Olympiad czyli synergia sportu i kultury

W ciągu pięciu lat wybudowaliśmy lub wyremontowaliśmy 65 aren sportowych, głównie piłkarskich stadionów. W dzienniku „Rzeczpospolita” wypowiedzieli się eksperci, którzy stwierdzili, że „nadrabiamy zapóźnienia”. W latach 2005-2009 zamknięto 202 biblioteki. Coś za coś – można jak zawsze powiedzieć. Można dodać, że mamy przecież obiecany przez premiera 1 procent na kulturę. I można dyskutować długo, że ten 1 procent wcale nie 1 procent, a pieniądze pójdą na kilka inwestycji, które nijak do rozwoju kultury się nie przyczynią.

Zamiast tego zerkamy w stronę Wielkiej Brytanii. Tam  kultura i sport nie tylko nie muszą się wykluczać, a mogą wręcz iść w parze. W 2012 roku w Polsce odbędą się piłkarskie Mistrzostwa Europy. Londyńczycy będą mieć zaś Igrzyska Olimpijskie. Ale szykują jeszcze coś. To London 2012 Cultural Olympiad. W całej Wielkiej Brytanii powołano dwanaście komisji, które mają wspierać ten projekt. Kulminacyjnym punktem stanie się London 2012 Festival największy w historii festiwal na Wyspach. Mają na niego przyjechać czołowi artyści z całego świata, muzycy, plastycy, filmowcy, grupy teatralne. Podano już pierwsze nazwiska. To m.in. Rachel Whiteread, Akram Khan, Cate Blanchett, Mike Leigh i Damon Albarn.

W sumie z okazji Igrzysk Olimpijskich szykuje się ponad tysiąc wydarzeń kulturalnych. Lista potwierdzonych liczy sobie dwanaście stron. Na razie na projekt przeznaczono 1,5 miliona funtów. Kultura nie jest dodatkiem. Kultura ma służyć celebracji największego wydarzenia sportowego Wielkiej Brytanii początków XXI wieku. Ale też Igrzyska Olimpijskie mają służyć promocji kultury. A gdyby tak zorganizować u nas Kulturalne Euro? W każdym z miast piłkarskich Mistrzostw Europy.

Póki co musimy zadowolić się hucznymi otwarciami stadionów. George Michael symfonicznie wystąpi we Wrocławiu. W Warszawie będzie drogie show z tańcem, laserami i muzyką. W Poznaniu Stadion już otworzył Sting. No i to chyba na tyle jeśli idzie o synergię sportu i biznesu w Polsce.

1 komentarz

Filed under Uncategorized