Monthly Archives: Marzec 2011

Kreatywne przemysły w branży muzycznej – relacja z Tallinn Music Week

Delegacja łódzkiego Nordland Art Festival wróciła właśnie z Tallina, gdzie udała się z misją reprezentowania polskiej części branży muzycznej. Z wyprawy powstanie krótki film promocyjno-dokumentalny. Zanim będziemy mogli go obejrzeć zapraszamy do przeczytania relacji z Tallin Music Week, którą przygotował dla nas Michał Zając, pomysłodawca i szef Nordland Art Festival.

Tallinn Music Week, to branżowe wydarzenie muzyczne typu „Network Music Meeting”. Wśród podobnych inicjatyw warto wymienić Popkomm, MIDEM, Music & Media, You Are in Control.  W dniach 24-26 marca w stolicy Estonii można było spotkać delegatów muzycznych, artystów i zespoły muzyczne z rejonu krajów skandynawskich, nadbałtyckich i nordyckich. Wydarzenie skupione jest wokół rozwoju przedsiębiorczości, przemysłów kreatywnych branży muzycznej.

Tallinn Music Week to narzędzie budujące kontakty oraz umożliwiające spotkanie przedstawicielom branży muzycznej. Podczas trzech dni delegaci muzyczni mieli możliwość uczestniczyć w ponad 140 koncertach, 12 profesjonalnych seminariach muzycznych z udziałem międzynarodowych przedstawicieli branży oraz jej promotorów. TMW daje nie tylko możliwość nawiązywania i zacieśniania kontaktów między profesjonalistami, ale także pozwala na bezpośrednie spotkanie z artystami.

Program muzyczny Tallinn Music Week nie jest jakością typowo rozrywkową.  Występują głównie zespoły młode, chcące inwestować  w swoją promocję i rozwój. W Tallinie otrzymują możliwość bezpośredniego nawiązania kontaktów z promotorami muzycznymi. Dla wykonawców, którzy nie posiadają jeszcze własnych agentów, ani nie są związani na stałe z żadną wytwórnią, to szansa na nawiązanie pierwszych relacji z przedstawicielami branży. Natomiast dla samej branży muzycznej, managementów, agentów, promotorów, wytwórni, Tallinn Music Week jest znakomitym miejscem,  gdzie wszyscy oni mogą nawiązać nowe kontakty biznesowe, umacniać już istniejące oraz – uczestnicząc w specjalnym seminaryjnym bloku – powiększyć swoją wiedzę z zakresu kreatywnych przemysłów muzycznych.

Tallinn Music Week to również instytucja, która pełni rolę promotora i eksportera krajowej muzyki poza granice kraju. W Estonii istnieje zresztą także wyspecjalizowana w tej dziedzinie instytucja Estonian Music Export. W Polsce tego typu działalność mieści się w zakresie obowiązków Instytutu Adama Mickiewicza. Niestety brakuje samodzielnej jednostki zajmującej się promocją  rodzimej sceny muzycznej na międzynarodowych rynkach. Brak także w kraju miejsca lub wydarzenia muzycznego, podczas którego młode polskie zespoły mogłyby zaprezentować swoją twórczość międzynarodowym przedstawicielom kreatywnych przemysłów muzycznych.


Część festiwalu poświęconą seminariom związanym z branżą muzyczną otworzyło inspirujące przemówienie samego prezydenta Estonii, Toomasa Hendrika Ilvesa. W Tallinn Music Week, uczestniczyli przedstawiciele, m.in. Music Export Finland, Iceland Music Export, Spot Festival, Iceland Airwaves Festival i Popkomm Festival. Wśród ponad 150 delegatów muzycznych pojawili się także przedstawiciele z Polski. Poza delegacją Nordland Art Festival także reprezentanci poznańskiego Malta Festival, agencji koncertowej Good Music Production oraz portalu muzycznego PopupMusic.pl.

Tallinn Music Week odbywał się w jedenastu różnych klubach i salach koncertowych. Sceny zostały podzielone według gatunków muzyki, od folku, poprzez, hip-hop, pop, indie, indie-pop, indie-rock, rock, metal po muzykę klasyczną. Tallinn Music Week, odbył się po raz trzeci ale ten rok jest wyjątkowy bowiem Tallin jest Europejską Stolica Kultury 2011. I trzeba przyznać, że w pełni zasłużył sobie na ten tytuł.

Organizatorzy Nordland Art Festival – którego rolą jest prezentowanie nowych projektów muzycznych ze Skandynawii, krajów nordyckich oraz nadbałtyckich – planują rozpoczęcie współpracy z młodymi polskimi zespołami muzycznymi . W ramach przygotowania bloku koncertów pod wspólną nazwą Nordland Art Festival – Lets meet Poland, organizatorzy łódzkiego festiwalu, chcą zaprezentować przegląd najbardziej obiecujących zespołów polskiej sceny muzycznej. Blok ten będzie również wspaniałą okazją do zaproszenia międzynarodowych gości z branży muzycznej i jednocześnie szansą dla młodych zespołów na nawiązanie ciekawych kontaktów. Zgłoszenia zespołów można wysyłać do końca lipca 2011 na adres mailowy organizatora Nordland Art Festival (michmilk@gmail.com).

Zdjęcia – Tallin Music Week

Reklamy

3 Komentarze

Filed under Uncategorized

Jak (nie) zostać znawcą sztuki

Ostatni rok wiele zmienił na polskim rynku sztuki. Nie było rewolucji, ale małe trzęsienie ziemi już tak. Mieliśmy przejęcie jednego z największym magazynów, pojawiły się nowe, ostro walczące o kolekcjonera instytucje. Mówiąc krótko rynek sztuki staje się powoli prawdziwym rynkiem, a grono firm, instytucji i osób prywatnych nim zainteresowanych zwiększa się. Inna sprawa, to jakościowa ocena tych symptomów.

Jedynym z nich jest wysyp kursów dla kolekcjonerów. Jak twierdzą ich organizatorzy za każdym razem wyprzedanych do ostatniego miejsca. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda świetnie, ale profesjonalnym podejściem do tematu mało kto może się pochwalić. Istniejąca niecały miesiąc Fundacja Sztuk Pięknych organizująca szkolenia pod szyldem Art Experts przygotowała ofertę przeważnie jednodniowych kursów. Zazwyczaj występuje też zależność: jeden kurs-jeden szkoleniowiec. Czy ktokolwiek zainteresowany biznesem potraktowałby jednodniowy kurs z inwestowania na giełdzie poważnie? Zdecydowanie nie. Czy takie kursy dotyczące sztuki są więc wiarygodne? Mamy wątpliwości.

W ramach prestiżowego, jak tytułują go organizatorzy, klubu Malemen Thinktank Society w lutym odbyła się dyskusja o inwestowaniu w sztukę. Ale tam nikt nie obiecywał, że nauczą nas wiele o rynku sztuki. Dyskusja miała raczej rozbudzić zainteresowanie uczestników spotkania. Miesiąc wcześniej ze swoimi kursami dla kolekcjonerów sztuki ruszyła Akademia Serenissima. Tu widać profesjonalne podejście do tematu. Kurs składa się z dziewięciu spotkań, na których pojawia się szerokie grono ekspertów, m.in. Piotr Bazylko, Andrzej Starmach i Klima Bocheńska. Jeszcze wcześniej działalność rozpoczął dom aukcyjny, który wcale domem aukcyjnym nie jest, czyli Abbey House. Też ma uczyć kolekcjonowania. Oczywiście tylko prac artystów z własnego portfolio. Nie brzmi to najlepiej.

Większość z nowych projektów podpiera się autorytetem Christie’s czy Sotheby’s. Ale te wielkie domy aukcyjne nie są miejscami, które na Zachodzie budują podstawową świadomość kolekcjonerów. Są raczej dostarczycielami dóbr luksusowych dla tych, którzy sami już wiedzą czego chcą lub tych, którzy chcą po prostu mieć w domu coś drogiego, Hirsta, Koonsa czy inną gwiazdę sztuki.

Powoływanie się na brytyjskie czy amerykańskie instytucje jest też o tyle niezrozumiałe, że przepaść, jaka dzieli rynki zachodnie i polski, jest ogromna. Podstawową różnicą jest fakt, że – mówiąc w uproszczeniu – kres polskiemu kolekcjonerstwu, szerokiej edukacji społeczeństwa w dziedzinie sztuki, położyła II wojna światowa. W Wielkiej Brytanii nie było tego typu sytuacji, dlatego nie można w prosty sposób przekładać na nasze realia mechanizmów tam funkcjonujących. W Polsce tradycję tworzenia prywatnych kolekcji sztuki trzeba zbudować od zera. Ale nie da się tego zrobić na kursie. Szczególnie takim, na którym zamiast wskazywania ścieżek mówi się jaki gadżet należy posiadać, żeby zakomunikować otoczeniu swoje obycie. Prawdziwego rynku sztuki nie zbudujemy także próbując z artystów zrobić rzemieślników pracujących na akord, tak jak chcą ostatnio zrobić niektórzy. Nie lekceważmy rynku, ale nie zapominajmy też, że sztuka to nie to samo, co luksusowy zegarek.

8 Komentarzy

Filed under Uncategorized

Otoczeni designem

Rozmawiamy z Protem Haładajem, pomysłodawcą i szefem festiwalu Warsaw Design Week, którego druga edycja odbędzie się w dniach 27 maja – 5 czerwca.

Czy Warszawa ma w najbliższym czasie szansę na tytuł World Design Capitol?

Myślę, że nie w bieżącej dekadzie.

Co musielibyśmy zrobić, żeby go otrzymać?

Musimy dojrzeć. Percepcyjnie, wizerunkowo, społecznie. Nadrobić zaległości w wielu warstwach konstrukcji miasta i świadomości. Z doświadczeń zagranicznych wynika, że takie konkursy dla miast jednoczą środowiska w drodze do celu, a nie w drodze do funduszy, które ten cel mają sfinansować.

Jakie korzyści płyną z takiego tytułu?

Każdy taki tytuł to wielka promocja, wspólny cel, satysfakcja dla tych, którzy pomogli w jego osiągnięciu, ale też odpowiedzialność. Utytułowanych obserwuje zdecydowanie większa część świata niż zwykle.

W Łodzi mamy International Design Festival, w Gdyni – Design Days. Po co kolejna tego typu impreza w postaci Warsaw Design Week?

Aby być dokładnym warto wspomnieć o Arena Design w Poznaniu, Design Attack w Krakowie czy Design Silesia na Śląsku. Design jest wszędzie. Wszędzie warto go promować, a zwłaszcza w stolicy. Analizy wykazały, że w Warszawie istniała nisza w tej branży. Staram się ją zapełnić rozwijając Warsaw Design Week.

Czym Warsaw Design Week różni się od innych imprez związanych z designem?

Każdy z festiwali ma w sobie coś wyjątkowego. Projekt mojego autorstwa jest niezależny, nie wspiera go żadna duża instytucja lub miasto, ale odbywa się w stolicy europejskiej, najbliżej geometrycznego środka Europy. Zdaję sobie jednak sprawę, że zbudowanie wydarzenia, które będzie można porównywać z konkurencją, to zadanie na 3 kolejne lata. Jestem na początku drogi, więc wolałbym uniknąć porównań. Poza tym nasuwa się pytanie, czy za te trzy lata Warsaw Design Week ma być zestawiany z polskimi imprezami, czy raczej z tymi odbywającymi się w innych stolicach.

Czy jednak Polacy nie kojarzą designu wyłącznie z Ikeą, czy to nie wszystko, co na ten temat wiedzą?

Którzy Polacy? Nie chcę się wypowiadać za cały naród, ale wiem, że Ikea jest postrzegana zupełnie inaczej w Warszawie i Łodzi. Ikea jest liderem designu w branży meblarskiej w segmencie masowym, promuje projektantów jako autorów konkretnych mebli. Niemniej sądzę, że design w Polsce kojarzony jest z czymś bardziej ekskluzywnym niż Ikea. Czymś na granicy użytkowości i sztuki. Kanapa za 8 tys. euro nabiera znamion rzeźby. Ważniejsze niż funkcjonalność staje się jej samo posiadanie.

Jak zatem przekonać ludzi, że design jest nierozerwalnie związany z codziennością?

Edukować. Pokazywać, że wszystko w około jest zaprojektowane. Lepiej lub gorzej, ale jest. Dobry design to ulepszanie tej otaczającej nas rzeczywistości. Jednocześnie jest narzędziem, które pozwala na indywidualizację.

Nas najbardziej interesuje jeden z bloków Warsaw Design Week – design dla biznesu. Jaką rolę ma spełniać?

W tym roku będzie to seria mini konferencji tematycznych przedstawiających design w aspekcie biznesowym. 6 do 8 prezentacji i wieczorny, niezobowiązujący networking. Przygotowujemy także warsztaty. Design dla biznesu to tylko kontekst, bowiem design jako zjawisko jednocześnie dotyka biznes jak i konsumenta. Wszystko dzieje się w połączonych naczyniach. Zagadnienia istotne dla sfery biznesowej, po nieznacznej zmianie formy, można przedstawiać konsumentom.

Czym różni się blok od realizowanego przez Instytut Wzornictwa Przemysłowego programu „Zaprojektuj swój zysk”?

„Zaprojektuj swój zysk” to duży program, skupiający wiele płaszczyzn działalności IWP. W jego ramach odbywają się szkolenia, publikacje, spotkania konferencyjne. Do tego dochodzi temat funduszy unijnych. Wszystko to długotrwale dedykowane przedsiębiorcom. Trudno to porównywać do festiwalu trwającego 10 dni. Oczywiście plany rozwoju WDW przybierają podobny kierunek, ale w tak krótkim czasie nie uda nam się skondensować nawet części działalności IWP.

5 Komentarzy

Filed under Uncategorized

Książka w miejskiej tkance

Książka to nie martwy twór – chcieli przekonać autorzy akcji Get London Reading. Choć miała charakter czasowy, odbyła się trzy lata temu, to pozostała po niej mapa. Nie zwykła, a literacka. Znajdziemy na niej czterysta książek, które mówią o Londynie lub ich akcja rozgrywa się w brytyjskiej stolicy. Interaktywna mapa to najlepszy dowód, że książka nie jest martwym tworem, nie służy jedynie do czytania. Książka funkcjonuje w wieku kontekstach. Tu akurat w kontekście miejskim.

Organizatorzy akcji  Get London Reading wykorzystali znane i proste narzędzia (jak Google Maps) i razem z firmą 3M stworzyli produkt zachęcający do czytania. Podobna inicjatywa pojawiła się także w Polsce.  Jej autorem nie jest Ministerstwo Kultury co chwila ogłaszające start kolejnego programu czytelnictwa, który zanim zacznie funkcjonować umiera śmiercią naturalną. Entropia Słowa, to inicjatywa grupy aktywistów, którzy chcą wypromować czytanie w Warszawie. Niedługo ruszy nowa strona internetowa. Już dziś Entropia Słowa może pochwalić się kilkoma udanymi akcjami. Kolejne są w planach. Entropia postanowiła skojarzyć miasto z literaturą. Czy raczej te skojarzenia na nowo przywołać. I łatwiej, i mądrzej przywracać Tyrmanda i „Złego” Warszawie, przypominać Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w miejscach, z którymi był związany i i czytać Juliana Tuwima na Nowym świecie, niż robić coś – mówiąc kolokwialnie – od czapy.

Entropia Słowa wykorzystuje równolegle kilka działań – portal, happeningi i spotkania edukacyjne. Jej aktywiści podczas akcji zaczepiali przechodniów na ulicach. Tych zabieganych warszawiaków namawiali do przeczytania choć kilku linijek. Potem przyszła zima, akcja przystopowała, ale wiosną ma ruszyć na nowo. Portal ma być nowoczesny i funkcjonalny. Pojawiać się będzie na nim sporo recenzji, wywiadów, a literacka mapa Warszawy ma się rozrastać. Póki co urzędnicy zajmujący się kulturą projektem się nie zainteresowali. Jak widać łatwiej im wydawać pieniądze na ładnie wyglądające w mediach konferencje niż wesprzeć aktywistów, którzy rzeczywiście są w stanie coś zrobić.

Kibicujemy Entropii Słowa. W przyszłym tygodniu napiszemy zaś o zagranicznych akcjach promocji czytelnictwa.

1 komentarz

Filed under Uncategorized

Polska promocja Bagińskiego

Kosmici nad Berlinem. W dodatku polscy. Tak nasz kraj promuje się na największych targach turystycznych na świecie, które odbywają się w Berlinie. Za pomysłem na kampanię finansowaną przez POT stoi po raz kolejny Tomasz Bagiński i Platige Image.

Autor animowanej historii Polski pokazywanej w naszym pawilonie na Expo w Szanghaju znów dostał do ręki narzędzie kreowania wyobrażeń o naszym kraju. To poprzez jego filmy obcokrajowcy będą kształtować swój obraz Polski. Lubiący patos i górnolotne słowa powiedzą, że Bagiński nosi na sobie ogromny ciężar i wielką odpowiedzialność. Mówiąc kolokwialnie, Bagiński dostaje wielką kasę na promocję Polski, ale czy dostarcza produkt odpowiedniej jakości? Na razie wywiązuje się z tego średnio. Na własne oczy widzieliśmy, że Chińczycy z polskiego pawilonu na Expo 2010 wychodzili zachwyceni technicznymi aspektami filmu pokazującego historię Polski, jednak sam przekaz był dla nich niejasny. O Polsce mówili, że to musi być interesujący kraj, ale cały czas prowadzi wojny i trudno o nim powiedzieć coś więcej.

Co zostanie po Berlinie i kolejnym filmiku? Kraj interesujący, ale zasiedlony przez kosmitów? Kampania POT i Platige Image wywołała sporo kontrowersji. Także w samym POT. A sytuację mamy tym razem wyjątkową. Jesteśmy specjalnym gościem imprezy ITB Berlin. Oczy 11 tys. wystawców ze 180 krajów będą zwrócone w naszą stronę w sposób szczególny. I tę szczególną sytuację przydałoby się wykorzystać w najlepszy sposób. Czy tak się dzieje tym razem?


Hasło przewodnie naszej kampanii brzmi: „Move Your Imagination”. Największą atrakcją będą animowane filmy i pięć kolorowych stworków nawiązujących do Urban Toys. Stworki będą nosiły imiona zaczynające się od kolejnych liter tworzących wyraz Polen. Maskotki wyjdą na ulice Berlina. 10 marca podczas ceremonii otwarcia targów zostanie wyświetlone widowisko w 3D, które zwieńczy występ taneczny uczestników programu „You Can Dance” w choreografii przygotowanej przez Agustina Egurrolę. Całość ma pokazać Polskę jako kraj różnorodności kulturowej. Czy się uda, to wątpliwe. W efekcie wychodzi bardziej różnorodność międzyplanetarna.

Czy my wciąż musimy się poruszać od ściany do ściany? Jak nie bocian, to kosmici. Czy tak trudno znaleźć odpowiedni pomysł na kampanię? I czy w czasie np. Euro 2012 też Bagiński będzie odpowiadał za promocję? W końcu ma doświadczenie i był nominowany do Oscara. Jak się okazuje to wystarczy.

TYTUŁ: Polska promocja Bagińskiego

 

Kosmici nad Berlinem. W dodatku polscy. Tak nasz kraj promuje się na największych targach turystycznych na świecie, które odbywają się w Berlinie. Za pomysłem na kampanię finansowaną przez POT stoi po raz kolejny Tomasz Bagiński i Platige Image.

 

Autor animowanej historii Polski pokazywanej w naszym pawilonie na Expo w Szanghaju znów dostał do ręki narzędzie kreowania wyobrażeń o naszym kraju. To poprzez jego filmy obcokrajowcy będą kształtować swój obraz Polski. Lubiący patos i górnolotne słowa powiedzą, że Bagiński nosi na sobie ogromny ciężar i wielką odpowiedzialność. Mówiąc kolokwialnie, Bagiński dostaje wielką kasę na promocję Polski, ale czy dostarcza produkt odpowiedniej jakości? Na razie wywiązuje się z tego średnio. Na własne oczy widzieliśmy, że Chińczycy z polskiego pawilonu na Expo 2010 wychodzili zachwyceni technicznymi aspektami filmu pokazującego historię Polski, jednak sam przekaz był dla nich niejasny. O Polsce mówili, że to musi być interesujący kraj, ale cały czas prowadzi wojny i trudno o nim powiedzieć coś więcej.

 

Co zostanie po Berlinie i kolejnym filmiku? Kraj interesujący, ale zasiedlony przez kosmitów? Kampania POT i Platige Image wywołała sporo kontrowersji. Także w samym POT. A sytuację mamy tym razem wyjątkową. Jesteśmy specjalnym gościem imprezy ITB Berlin. Oczy 11 tys. wystawców ze 180 krajów będą zwrócone w naszą stronę w sposób szczególny. I tę szczególną sytuację przydałoby się wykorzystać w najlepszy sposób. Czy tak się dzieje tym razem?

 

Hasło przewodnie naszej kampanii brzmi: „Move Your Imagination”. Największą atrakcją będą animowane filmy i pięć kolorowych stworków nawiązujących do Urban Toys. Stworki będą nosiły imiona zaczynające się od kolejnych liter tworzących wyraz Polen. Maskotki wyjdą na ulice Berlina. 10 marca podczas ceremonii otwarcia targów zostanie wyświetlone widowisko w 3D, które zwieńczy występ taneczny uczestników programu „You Can Dance” w choreografii przygotowanej przez Agustina Egurrolę. Całość ma pokazać Polskę jako kraj różnorodności kulturowej. Czy się uda, to wątpliwe. W efekcie wychodzi bardziej różnorodność międzyplanetarna.

 

Czy my wciąż musimy się poruszać od ściany do ściany? Jak nie bocian, to kosmici. Czy tak trudno znaleźć odpowiedni pomysł na kampanię? I czy w czasie np. Euro 2012 też Bagiński będzie odpowiadał za promocję? W końcu ma doświadczenie i był nominowany do Oscara. Jak się okazuje to wystarczy.

1 komentarz

Filed under Uncategorized

Milion książek za darmo

Wciąż nie możemy się (my Polacy) otrząsnąć po upublicznionych niedawno wynikach czytelnictwa. Choć w porównaniu z danymi sprzed dwóch lat jest lepiej, to na wszystkie strony analizujemy fakt, że w ciągu ostatniego roku 46 proc. badanych nie przeczytało żadnego tekstu dłuższego niż 3 strony. Zapewne rozpocznie się teraz wyścig na najlepszy pomysł promowania czytelnictwa. A przecież dopiero co powołaliśmy Republikę Książki, która zapowiadała intensywne działania mające czytelnictwo rozwijać. Hasło „Czytanie włącza” ma zadziałać na wyobraźnię Polaków. Na razie niestety sygnatariusze akcji nie ujawnili w jaki sposób będą włączać w narodzie chęć czytania. A przecież gotowe wzorce wystarczy podpatrzeć w innych krajach. Na przykład taka Światowa Noc Książki, podczas której zostanie rozdany milion książek. Rzecz będzie miała miejsce w Wielkiej Brytanii, a jej pomysłodawcami są… wydawcy.

„Dawcą” może zostać każdy. Wystarczy, że na stronie Worldbooknight.org wybierze jedną z 25 wytypowanych przez organizatorów książek (można wybrać m.in. Atwood, Márqueza, Yann Martela, czy Remarque’a). Wydawcy wydrukują je za darmo i 5 marca wszyscy, którzy się zgłoszą do akcji rozdadzą wybrane przez siebie książki. Łącznie milion egzemplarzy. Co ciekawe wszystko odbywa się w kraju, gdzie według jednego z sondaży 96 proc. osób zadeklarowało, że czytało coś w minionym tygodniu.

2 Komentarze

Filed under Uncategorized